Fogbell



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pokój Beatrice

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Audrey Meadowes
Admin
avatar

Wiek : 18
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 48

PisanieTemat: Pokój Beatrice   Wto Mar 22, 2011 7:12 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sro Mar 23, 2011 8:54 pm

Dzisiejszego dnia zajęcia w miejscowej szkole średniej dobiegły końca znacznie wcześniej aniżeli wynikało to z planu lekcyjnego, bynajmniej dla Amber. Wszystko to zaprawą pewnego nieprzyjemnego incydentu mającego miejsce w budynku edukacyjnym. Otóż, Jimmy, eden z uczniów liceum , choć na swój sposób wyjątkowy o ile można to tak właśnie określić, ponieważ chłopak ten posiada pewien defekt w postaci trwałego upośledzenia umysłowego, nie wiadomo z jakiego powodu ujął w dłoń gaśnicę przeciwpożarową swobodnie wiszącą na ścianie i zamaszyście, niemalże cały zalany łzami uderzył nań w okno, roztrzaskując przejrzystą szybę na drobny mak. Automatycznie nieuniknionym było przerażająco prezentujące się zranienie chłopaka. Mnóstwo krwi… Niewielkie, brunatne krople uderzały o podłoże niczym deszcz jesienną porą. Kolejna i kolejna płynęła swobodnie po ręce chłopaka indywidualnym, wyznaczonym wcześniej torem. Panna Meadowes nie zdołała tego znieść. Nie widziała już otaczającego ją świata, a wszystkie głosy przerażenia jak i oburzenia brzmiały niczym echo. Słyszała tylko okrutne pulsowanie własnych żył aż wreszcie zdecydowała się pośpiesznie wybiec zapewne wywołując kolejne widowisko. Choć tego nie było jej dane obserwować. Oczywiście nie miała tego za złe chłopakowi, nie miała prawa go winić za to, że nie panuje nad własnymi emocjami. W końcu to wszystko było dziełem okrutnej choroby. Nie upłynęła chwila, a Amber znalazła się na rozległym terenie tuż za szkołą. Mianowicie, parkingu. Prędko zlokalizowała wzrokiem swój samochód i z ogromnym bólem serca poczęła podążać w jego stronę. Ucieczka z trwających zajęć była tak nieuczciwa i nierozsądna, lecz co innego miała wybrać skoro aż tylu ludzi, jej bliższych bądź dalszych przyjaciół było w tak wielkim zagrożeniu życia? Tak, dobrze postąpiła. Otworzyła drzwi i usiadłszy na miejscu kierowcy ruszyła w kierunku domu.
Jednopiętrowa posiadłość Meadowsów znajdowała się w głównej dzielnicy mieszkalnej. Dom o jasnych barwach z mnóstwem zieleni wokoło wzbudzał tylko i wyłącznie pozytywne odczucia. Jasnowłosa zwinnie zaparkowała srebrny pojazd na brukowanym podjeździe i przekręciwszy kluczyk opuściła jego wnętrze wychodząc na podwórze i kierując się w stronę drzwi. Delikatnie nacisnęła srebrną klamkę tym samym przestępując próg domu, kiedy powitała ją zupełna cisza. Jasnowłosa zdjęła torbę z ramienia, nieco zdziwiona, ponieważ zawsze, o każdej porze dnia i nocy panuje tu ogromny ruch i gwar. Przeszła do kuchni odkładając ją na jedno z krzeseł z myślą, że zastanie tu chociażby Beatrice. Jej również nie było.
– Jest tu ktoś? – zawołała nieco głośniej niż to miała w zwyczaju i nie czekając na rychłą odpowiedź ruszyła pod jedne z drzwi znajdujące się właśnie tu, na parterze. Prowadziły one do sypialni pewnej kobiety, która bywała dla niej wzorem, osobą niezwykle srogą, a przede wszystkim wymagającą. Złożywszy dłoń w piąstkę zapukała trzykrotnie w kawałek drewna oczekując aż zostaną otwarte. Wiedziała, że Beatrice ceni sobie prywatność toteż postanowiła wykazać się kulturą, a tym samym nie wtargnęła do jej własności grubiańsko i bezczelnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beatrice Salo

avatar

Wiek : 2000
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sro Mar 23, 2011 9:40 pm

Pustka...
Odczucie, którego zazwyczaj doświadczamy po stracie bliskiej osoby, bądź gdy odnosimy wrażenie, iż coś nam zabrano i nigdy tego nie odzyskamy. Wampirzyca Beatrice Salo wyjątkowo często odczuwała pustkę. Wypełniała ją od środka, rosnąc z każdą chwilą i zadając niesamowity, psychiczny ból. Dla osoby, która zapomniała już, jak to jest odczuwać fizyczne cierpienie, była to uczucie niezwykle bolesne.
Pustka bowiem zakradała się do duszy panny Salo cicho, niepostrzeżenie, w najmniej oczekiwanych momentach. Kobieta zdawała sobie wtedy sprawę z tego, że mimo, iż żyje na tym świecie już ponad dwa tysiące lat, to tak naprawdę nie zrobiła w tym czasie nic. Prowadziła jedynie marną egzystencję, którą podtrzymywała, zabijając setki, a nawet tysiące niewinnych istot. A mimo to, robiła to nadal, gdyż gdy tylko pustka odchodziła, kobiecie wracały siły, znów była pewna siebie, twarda, niezniszczalna. Od czasu, gdy brunetka przejęła opiekę nad trzema uroczymi (no, dwiema uroczymi i jedną mniej uroczą) siostrami Meadowes, pustka pojawiała się w jej życiu coraz rzadziej. Dziewczęta stanowiły bowiem poniekąd cel jej egzystencji, jej istnienia. Gdyby nie rozstanie z Gabrielem, problemy z Abigail i wrodzony chyba niemalże stoicyzm, Beatrice Salo mogłaby rzec, iż jest szczęśliwa. Co nie zmienia faktu, że Beatrice nigdy nie pokazywała ludziom tego, jak wiele jej do szczęścia brakuje. Ani przeciwnie, bowiem kobieta nie okazywała światu po prostu prawie nic. Absolutne minimum, niezbędne do komunikacji z ludźmi. Sytuacja zmieniała się gwałtownie, gdy zostawała sama i pograżała się we własnych myślach. Wtedy nadchdoziła pustka. Ale o pustce już wspominałam.
Kobieta stała przy oknie w swoim niewielkim, lecz niezwykle gustownie urządzonym pokoju. Panował w nim pewien luksus, gdyż mimo, że wampirzyca sama w sobie była istotą dość skromną, to miała pewną słabość do zbytku. Czy istnieje jednak jakaś istota całkowicie pozbawiona wad?
Zamyślony wyraz twarzy brunetki nie zmienił się ani trochę, gdy usłyszała, że ktoś wchodzi do drzwi. Dzięki swemu niezwykle rozwiniętemu zmysłowi powonienia wyczuła, iż to ''tylko Amber''. Żadna śmierdząca siarką banda demonów, żadne próbujące wszystkich nawracać, świętoszkowate aniołki, żadna pijana znów Abigail i, co najważniejsze, żaden wampirek Gabriel! Tylko... czy Amber przypadkiem nie powinna byc w szkole? Oczywiście, że tak! Doświadczona już w takich sytuacjach Beatrice zrozumiała niemalże natychmiast, co musiało się stać. Rozumiała to, sama miała niegdyś podobne problemy, tak bardzo utrudniające życie w społeczestwie. Nie zamierzała jednak przytulić Amber, pogłaskać po główce i powtarzać, że wszystko rozumie. Wiedziała przecież, iż tylko rzucenie dziewcząt na głęboką wodę, pomoże im w pozyskaniu tak niezwykle ważnej dla wampira cechy, jaką jest opanowanie.
Nie minęło 5 minut, gdy w pokoju rozległo się pukanie do drzwi. Beatrice odwróciła się w ich kierunku i z rekoma skrzyżowanymi na piersiach oraz dość chłodnym wyrazem twarzy, oparła się tyłkiem o parapet i spojrzała prosto w drzwi.
- Wejdź, Amber - rzuciła spokojnie, ciesząc się w duchu z tego, że dziewczyna zapukała. Kultura była dla wampirzycy niesamowicie ważna, a prywatność - jeszcze wazniejsza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sob Mar 26, 2011 5:57 pm

Jasnowłosa Amber uśmiechnęła się melancholijnie, a jeden z kącików jej ust nieznacznie powędrował ku górze, gdy tylko jej uszu dobiegł tak pewny siebie głos sędziwej już wapirzycy. Była pewna, że ją tu znajdzie. Niekiedy towarzyszyło jej pewne odczucie, że Beatrice źle się czuje pośród sióstr Meadowes, że czegoś jej brakuje, że zwyczajnie jest samotna. Trzy szczególne Panie skupiają niemalże całą uwagę na sobie, zmuszając Beatrice by chociażby przebywała ze swoim byłym mężczyzną, lecz to jest nieuniknione. Nikt nigdy nie zapytał jej czy taki układ jest dla niej dobry, czy jej odpowiada, a bezwarunkowo powinny to zrobić. To był błąd, wielki błąd. Zważywszy na to, że teraz, gdy subtelnie naparła na klamkę i pchnęła drzwi by nieznacznie je uchylić, spostrzegła, że kobieta ponownie wydawała się być jakby smutna i nieobecna. Dyskretnie rozejrzała się po pomieszczeniu by skontrolować czy przypadkiem nie ma tu osoby trzeciej bądź też czy Beatrice nie jest czymś pochłonięta, postawiła kolejny krok tym samym będąc w pokoju zarówno korpusem jak i stopami. Zamknęła za sobą drzwi stając równolegle w stosunku do Beatrice.
– Byłaś zajęta? Może Ci przeszkodziłam? – zaczęła od niezwykle banalnego pytania, lecz nie potrafiła inaczej. Na jej twarz wstąpił krzywy grymas, co zapewne miało być duplikatem uśmiechu, jakże nieudanego uśmiechu! Amber wydawała się być nieco zmieszana, zawstydzona, pełna obaw, kto wie. Czym prędzej, by jakkolwiek wypełnić każdą sekundę umiejscowiła dłonie w kieszeniach spodni.
– Wiesz, Beatrice? Sądzę, że nadszedł właściwy czas bym opuściła szkolne mury. – powiedziała z pozornym spokojem będącym jedynie wyrazem pogodzenia się z zaistniałą sytuacją, choć bez wątpienia można było dostrzec smutek tym słowom towarzyszący.
– Ciągle usilnie wmawiam sobie, że jestem zwyczajną, małomiasteczkową dziewczyną, że mogę robić wszystko to, co moje rówieśniczki… Ludzkie rówieśniczki, ale w momencie, gdy już mi się to udaje, gdy tak bardzo zaczynam w to wierzyć nagle pojawia się to okrutne pragnienie i wszystko rujnuje. Wprawdzie zawsze mogę utwierdzić się w przekonaniu, że krew to sok pomidorowy, ale gdy tylko pomyślę, że mieszkańcy mogliby ją oddać do szpitala i że wypijając ją odbieram komuś szanse na przeżycie… – nie dokończyła, ponieważ lada moment w sypialni rozległo się ciche westchnięcie bezradności, niemocy i złości. Dziewczyna usiadła na brzegu łóżka Beatrice z nietęgą miną. Czułą jedynie, że w tym momencie zawiodła samą siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beatrice Salo

avatar

Wiek : 2000
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Sob Mar 26, 2011 6:54 pm

Przez ostatnie kilkanaście lat Beatrice udało się poznać siostry Meadowes tak dobrze, że potrafiła przejrzeć je niemalże na wskroś. Jedyny problem pojawiał się przy Abigail, jednakże wampirzyca potrafiła już przewidzieć kolejne kroki także tej diablicy. Lecz najlepiej kobieta znała Amber. Rozumiała ją świetnie, umiała czytać z jej twarzy niemalże jak z otwartej księgi. Tak też było i tym razem. Gdy tylko dziewczyna przekroczyła próg sypialni panny Salo, brunetka od razu wiedziała, iż jej teoria dotycząca zbyt wczesnego powrotu blondynki ze szkoły jest jak najbardziej właściwa.
- Nigdy mi nie przeszkadzasz, kochanie. Dobrze wiesz, że może przyjść do mnie kiedy tylko tego potrzebujesz - odparła spokojnie, głosem łagodnym, aczkolwiek nie przesiąkniętym zbyt dużą dawką emocji. Kąciki ust wampirzycy uniosły się nieznacznie ku górze w ledwie dostrzegalnym uśmiechu. Był to jeden z tych uśmiechów, których można było się bardziej domyślić, aniżeli faktycznie je zobaczyć. Beatrice bez słowa skinęła w kierunku stojącego na środku sypialni łóżka, proponując tym samym, aby jej podopieczna usiadła. Sama natomiast usiadła wygodnie w jedynym fotelu, jaki stał w tym pokoju. Nic nie mówiła. Czekała spokojnie na słowa Amber. Wampirzyca bowiem zazwyczaj więcej słuchała, aniżeli sama mówiła. Dlatego też tak dużo wiedziała o innych, podczas, gdy o niej samej niewiele było wiadomo. Było to zapewne spowodowane altruizmem kobiety, oraz jej wyjątkowym spokojem, który sprawiał, że ludzie chętnie jej się spowiadali. Schody zaczynały się później... Zwłaszcza w przypadku sióstr. Ale o tym za chwilę.
Beatrice Salo wsłuchiwała się uważnie w słowa panienki Meadowes, sama nie wtrącając się w jej wypowiedź ani słowem. Siedziała w fotelu, patrząc w jakiś nieokreślony punkt, znajdujący się prawdopodobnie tuż za plecami blondynki. Nie miała w zwyczaju patrzeć w oczy rozmówcy, gdy on o czymś opowiada. Wiedziała, że to tylko dekocentrowało. Wyraz twarzy brunetki przez cały czas był niezgłębiony, ciężko było określić o czym myśli. Wyglądała tak, jakby nad czymś się zastanawiała. W istocie tak było. Wampirzyca analizowała dokładnie każde słowa podpiecznej, jej sposób mówienia, domyślajac się, iż będzie musiała udzielić jej ostrej lekcji życia. A właściwie lekcji wampirzej egzystencji. Niesamowicie martwiło ją bowiem to, iż dziewczyna ma takie problemy z zaakceptowaniem tego, kim jest.
Gdy panienka Meadowes skończyła swoje opowiadanie, Beatrice uniosła wzrok i spojrzała na nią przenikliwie, ale łagodnie.
- To znowu się stało - mruknęła, stwierdzając fakt. - Opowiedz mi o tym dokładnie, Amber. Opowiedz ze szczegółami co się stało, co czułaś i co zrobiłaś - poprosiła, a właściwie nakazała. Mówiła cicho, spokojnie, na swój sposób sugestywnie. - I pamiętaj, aby niczego przede mną nie ukrywać - dodała nieco bardziej stanowczo, ale też nie do tego stopnia, by w jakiś sposób przestraszyć dziewczynę. Beatrice zdawała sobie sprawe z tego, iż siostry nie zawsze mówiły jej o wszystkich. Bowiem gdy tylko ich przyszywana matka dochodziła do wniosku, że coś jest nie tak... wtedy udzielała im porządnej lekcji. A te lekcje nie zawsze były dla dziewcząt przyjemne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Nie Mar 27, 2011 1:05 pm

Beatrice nie była jedyną osobą, która już od dłuższego czasu zamartwiała się złym stanem psychiki Amber bezpośrednio powiązanym z brakiem akceptacji swojej osoby. Do tegoż szerokiego grona należy także Gabriel, który jako jedna z dwóch osób dokłada wszelakich starań i wysiłku do godziwego przygotowania panienek Meadowes do pełnionej roli w życiu czy chociażby siostry, choć nie, to nie jest właściwe słowo, ponieważ dla Abigail jest to jedynie jedna z wielu przyczyn kpin i szyderstw. Po dzień dzisiejszy jasnowłosa pamięa chwilę, kiedy Gabryś wyjawił im prawdę o skomplikowanym pochodzeniu, o rasie, którą reprezentują... Abigail i Audrey przyjęły to z ogromnym szokiem aczkolwiek równie wielkim entuzjazmem, natomiast Amber... Nawet nie pisnęła, z mowy jej ciała nie można było odczytać ani zalążka pozytywnej paniki, a jedynie niepokojący spokój i jednoczesne przerażenie. Od tamtej pory przybrany ojciec stara się z nią komunikować na wszelakie sposoby byleby tylko udało mu się ją przekonać. Póki co, niestety, jes to całkowicie bezskuteczne.
- Spokojnie, Beatrice. Proszę, nie zamartwiaj się. Nie zrobiłam nic złego, nikomu nie stała się krzywda... Na szczęście. - mruknęła zasmucona już o wiele ciszej aniżeli jeszcze chwilę temu. - To wszystko zdarzyło się w trakcie trwania przerwy na lunch. Jeden z uczniów zupełnie niespodziewanie uderzył gaśnicą przeciwpożarową w jedno z okien i rozrzaskał je na drobny mak, a przy tym bardzo dotkliwie się zranił. Wszędzie było mnóstwo krwi - na jego rękach, na podłodze. Choć przez myśl nawet mi nie przeszło, by jej skosztować, to ciało chciało czegoś zupełnie odmiennego. Oczywiście pojawiły się wszystkie objawy, ale mimo to nie była to jeszcze ostateczność. Przestraszyłam się i dlatego, czym prędzej opuściłam zajęcia. W końcu lepiej zapobiegać niż leczyć, prawda? - skupiła spojrzenie błękitnych oczu na Beatrice, by choć niemo odczytać z jej twarzy, co ciemnowłosa kobieta o tym wszystkim sądzi - czy jest na nią zła, czy też potraktuje tą sytuację polubownie. Musiała przyznać, że bardzo lubiła rozmawiać z Beatrice, ponieważ chyba jako jedyna potrafiła nie tylko pocieszać i ocierać łzy, lecz również porządnie nakrzyczeć i tym samym postawić na nogi.
- Oczywiście napisesz mi usprawiedliwienie? - uśmiechnęła się jakże uroczo i grzecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beatrice Salo

avatar

Wiek : 2000
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Nie Mar 27, 2011 5:07 pm

Podczas, gdy blondynka opowiadała o swoich przeżyciach, na czole Beatrice pojawiła się zwiastująca zmartwienie zmarszczka. Nadal wpatrywała się w jakiś punkt leżący poniżej pleców Amber, cały czas zastanawiając się nad zaistniałą sytuacją. Oczywiście, że cieszyła się, iż jej podpieczna nie zrobiła nikomu krzywdy. Z drugiej jednak strony nie podobały jej się te wieczne ucieczki. Dziewczyna powinna nauczyć się samokontroli, opanowania. W przeciwnym wypadku nigdy nie będzie mogła żyć w społeczeństwie. W głowie Beatrice pojawiły się różne wizje na temat tego, jak wpłynąć na zachowanie przybranej córki. Mogłaby chociażby zabrać ją na polowanie, albo zranić w jej obecności jedną z przyjaciołek Amber, tak, aby ta musiała nad sobą zapanować. Takie rzucenie na glęboką wodą, mogłoby być brutalne, ale skuteczne. Beatrice zdawała sobie sprawę z tego, iż blondynka mogła by ją wtedy znienawidzić, z drugiej jednak strony gotowa była ponieść taką ofiarę. Ale co, jeżeli to nie poskutkuje? Jeżeli Amber faktycznie nie jest gotowa, to taka lekcja może uczynić więcej szkody, aniżeli pożytku.
Brunetka wstała powoli z fotela i podeszła do okna, po drodze sięgając po leżącą na stoliku paczkę papierosów. Odsuwając firankę, zapaliła jednego z nich i z zamyśleniem spojrzała na drogę.
- Napiszę - odparła spokojnie. - Ale to nie znaczy, że zgadzam się na rezygnację ze szkoły - dodała stanowczo. Jeżeli wampirzyca mówiła coś stanowczo, oznaczało to, że nie ma dyskusji i już. - Jeżeli teraz zrezygnujesz ze szkoły, to tak, jakbyś zrezygnowała ze społeczeństwa - wyjaśniła, zrzucając popiół do popielniczki. - Musze z tym wreszcie skończyć... - syknęła cicho przez zeby, mając na myśli oczywiście swój nalóg. Po chwili zastanowienia zgasiła papierosa całkowicie, po czym usiadła na łóżku obok blondynki i spojrzała jej w oczy. - To już ostatni rok, musisz go skończyć. Potem będziesz musiała iść do pracy, żyć wśród ludzi, radzić sobie sama. To konieczne, Amber. I nieuniknione. Cieszę się, że nie zrobiłaś nikomu krzywdy, ale z drugiej strony musisz w końcu wziąć się w garść i przestać uciekać. Rozumiesz? - zapytała spokojnie, cierpliwie. Nadal mówiła jednak stanowczo, nakazująco. Miała nadzieję, iż Amber nie jest tak beznadziejnym przypadkiem, jak mogłoby się wydawać i kiedyś da sobie radę. Tak samo, jak Beatrice prawie 2 tysiące lat temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Nie Kwi 03, 2011 12:45 am

Jeśli Amber nigdy nie miałaby okazji poznać Beatrice ani zamieszkiwać z nią pod jednym dachem od osiemnastu lat, nawet przez myśl by jej nie przeszło, że kobieta ta może cierpieć na zaawansowany nałóg nikotynowy. Wszak zawsze wyróżniała się niebywałą klasą, kobiecością i elegancją, a tak wielkiej damie nie przystoi spacerować z papierosem po sypialni, teatralnie wypuszczając szarawy dym z ust, nieprawdaż? Miała jednak wielkie szczęście, że jest wampirzycą w sędziwym już wieku, ponieważ powszechnie wiadomo, że rasie tej nie grozą jakiekolwiek choroby cywilizacyjne i inne dolegliwości, w tym chociażby rak płuc. W innym wypadku Amber już dawno wszczęłaby prawdziwą rewolucją, by ją od tego odwieść. Za wszelką cenę! Nie bacząc na stosowane metody! Dobre serce dziewczyny nie potrafiłoby znieść cierpienia i choroby kogoś bliskiego, a już zwłaszcza dobrowolnego narażania się na nią, nieprawdaż?
– Tez tak sądzę. – stwierdziła patetycznie, komentując jej uwagę odnośnie papierosów, kilkakrotnie twierdząco kiwnąwszy głową. Jednakże pod tą pozorną powagą kryła się jakaś intryga, bez wątpienia. – Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale Gabriell nie znosi palących kobiet, Beatrice. – dodała jakże niewinnie i niepozornie aczkolwiek, gdy już kończyła swoją wypowiedź oczy jasnowłosej rozbłysły radosnym blaskiem. Oj, wiedziała, że zapewne zdenerwuje tym swoją przyszywaną mamę, ale, jakkolwiek to zabrzmi, zawsze warto było dorzucić z przekąsem niewielką uwagę na temat byłego mężczyzny Beatrice. Choćby dlatego, że wtedy tak zabawnie się złościła. – Tylko błagam! Nie zechciej zrobić mu na złość i nie zacznij palić jak stara, nienaoliwiona lokomotywa! – zakończyła, posyłając Beatrice najbardziej anielski uśmiech jaki tylko miała w zanadrzu.
– W każdym razie, skoro nadal mam pozostać pilną uczennicą, pójdę do siebie. Muszę napisać referat, a za niedługo przychodzi Will i… Nie będę mieć czasu. – Beatrice zapewne przywykła już do ciągłych odwiedzin wspomnianego powyżej chłopaka, który śmiało mógłby uchodzić za jednego z członków rodziny. Wszak był z Amber już przez długi czas i wcale nie zanosiło się na to by miało to ulec gwałtownej zmianie.
– Zapomniałabym Ci powiedzieć. – stwierdziła wspaniałomyślnie, wstając z łóżka, na którym dotychczas przesiadywała. – Dziś cała szkoła szumiała, że ktoś urządza całonocną balangę. Wiesz co to oznacza, prawda? Abby… Nie zamierzam po raz kolejny wysłuchiwać sprośnych, pijackich pieśni o czwartej nad ranem. – dodała nieco cynicznie, lecz owe śpiewy należały do stałych, niezwykle irytujących rytuałów najmłodszej siostry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Beatrice Salo

avatar

Wiek : 2000
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 14

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Nie Kwi 03, 2011 1:16 am

Jaki zaawansowany nalóg? Jakie choroby? Toż Beatrice tylko popalała sobie od czasu do czasu! Zupełnie niewinnie, raz na jakiś czas, gdy akurat była zirytowana. Zazwyczaj starała się bowiem panować nad swoimi emocjami, zatem nic dziwnego, że musiała w jakiś sposób to wszystko sobie odbijać. A przecież powodów do zdenerwowania miała sporo. Jak nie problemy Amber z zaakceptowaniem własnej tożsamości, to ekscesy Abigail. I nikt teatralnie nie wypuszczał dymu. Nawet by jej to do głowy nie przyszło.
Beatrice spojrzała na podopieczną przenikliwie, zastanawiając się, co też może kryć się za tym niewinnym, przesłodzonym uśmieszkiem. Bo to, iż tkwiło w tym podwójne dno, było bardziej niż pewne. Ta diablica znowu chce ją swatać? Jakby nie wystarczyła Audrey, doprawdy.
- Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale właśnie dlatego palę - odcięła się, lekko ironizując. W tonie jej głosu słychać było nutkę złości, gdyż kobieta nienawidziła, jak ktoś wtrącał się w jej prywatne sprawy. Przez ponad dwa tysiące lat była niezalezna, mogła robić, co tylko jej się podobało. Radziła sobie sama i dobrze jej z tym było. Była niczym kot, który chodzi własnymi ścieżkami. A teraz? Za dużo troski, oj, za dużo. Zwłaszcza, że to Beatrice miała być w tej rodzinie matką.
- Nie uważasz, że trochę za dużo czasu spędzasz z tym Willem? Nie chcę ci tego zabraniać, dobrze o tym wiesz, ale tak naprawdę nic o nim nie wiesz... - stwierdziła powoli, jakby nad czymś się zastanawiając. Wampirzyca uważała narzeczonego Amber za miłego, fajnego chłopaka, ale z drugiej strony jakby mu nie dowierzała. Cóż, to pewnie ta pełna nieufności natura znów płata jej figla. Albo i nie. - W każdym razie, faktycznie powinnaś już iść, jeżeli masz coś do zrobienia. Jeżeli potrzebowałabyś pomocy, wiesz, gdzie mnie szukać - uśmiechnęła się kącikowo. W końcu kto ma wiedziec dużo, jak nie osoba, która z nudów skończyła pare uniwersytetów?
- Co do Abby, mogę z nią pogadac, ale... nic nie obiecuje - zakończyła, uśmiechając się cierpko. No coz, wszyscy znali Abbie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   Nie Kwi 03, 2011 2:33 am

O tak, dokładnie, tylko Audrey pozostała w tej rodzinie nieco zdrowa na umyśle. Nieco. W końcu to właśnie średnia z sióstr jako jedyna nie posiadała wyimaginowanych bądź zdecydowanie bardziej urealnionych problemów i wymysłów. Choć zapewne ten stan potrwa jeszcze przez jedynie krótki czas. Finalnie, jak długo można wytrwać niczym gołąb pocztowy pomiędzy dwoma zwaśnionymi rodami - Amber i Abigail? Kto zniósłby ciągłe kłótnie, zarzuty i obrazy, które w efekcie końcowym, mimo anielskiej cierpliwości z pewnością doprowadzą do ucieczki z domu czy wizyty z bronią w ręku. Oczywiście zamiast kul oliwnych będą znajdywać się w niej te drewniane.
– Nie, dlaczego tak sądzisz? – odparła natychmiast, kiedy tylko usłyszała niecodzienne zarzuty w swoim kierunku jakoby spędzała z Williamem nazbyt wiele czasu. – Jestem z nim już dwa lata i wiem o nim wystarczająco wiele, by mieć stuprocentową pewność, że mnie nie zawiedzie. – dodała, broniąc się tak mocno jak tylko potrafiła. Nie rozumiała skąd nagle pojawiły się wątpliwości Beatrice. Nigdy wcześniej nie miała nic przeciwko ich związkowi. Czyżby zdawała sobie sprawę z czegoś niebywale istotnego, o czym sama Amber również powinna wiedzieć? W każdym razie, w tej kwestii pozostanie nieugięta i wrażliwa na każde słowo.
– Cóż, myślę, że tylko wyczerpanie wszelakich pokładów alkoholu mogłoby ją powstrzymać przed pójściem tam. – dodała, przyjmując bezradny ton głosu, po czym podeszła do drzwi wejściowych podobnie jak znalazła się wewnątrz sypialni tak tez ja opuściła, nacisnąwszy srebrną klamkę. Tak jak zapowiedziała to wcześniej skierowała się do swojego pokoju w celach edukacyjnych, a jakże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pokój Beatrice   

Powrót do góry Go down
 
Pokój Beatrice
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fogbell :: Miasto :: Dom sióstr Meadowes :: I piętro-
Skocz do: