Fogbell



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Robert Heartwick

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Robert Heartwick



Wiek : 300
Rasa : Człowiek
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Robert Heartwick   Pią Kwi 01, 2011 5:58 pm

Robert Heartwick

Informacje podstawowe:
    Pseudonim: brak
    Rasa: człowiek
    Data urodzenia: 17 XII 1980.
    Miejsce urodzenia: Fogbell
    Wiek: 31l.
    Miejsce zamieszkania: Fogbell, wieś


Wszystko o postaci:

    Wygląd: Jakkolwiek zachęcająco by to brzmiało, przez większość mieszkańców Fogbell uważany jestem za skórę zdjętą z ojca. Podobno obaj mamy takie same oczy i kształt szczęki, a także czupryny. Wiem, że należę do grona całkiem przystojnych gości, ale myślę, że poza tym nie wyróżniam się niczym szczególnym. Wiesz, od lat jedna z tych samych koszul, wygodne spodnie, podkoszulek - zazwyczaj nietrudno zgubić mnie w tłumie, serio. Zwłaszcza w barze u Franka, gdzie roi się od typów podobnych do mnie.
    Z tego, co zauważyłem, zacząłem siwieć tuż przy skroniach, co – myślę – jest bardzo fajne, bo siwi ludzie z reguły są lepiej traktowani przez społeczeństwo, a przynajmniej na prowincji. Jesteś siwy? To super, bo to oznacza, że należy ci się szacunek, jakimkolwiek człowiekiem byś nie był. Kojarzysz te gadki w stylu „Szanuj starszych”, nie? Z reguły jednak nie przywiązuję wagi do swojego wyglądu i szczerze zwisa mi, czy którykolwiek z gówniarzy szwendających się po Fogbell będzie mówiło mi czarodziejskie „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”.

    Charakter: Jestem osobą, która powie ci, jeśli coś jej się nie spodoba. Mam zamiar być szczery, nie kłamać. Nie widzę sensu w kłamstwie. A jeśli nie chcesz prawdziwej odpowiedzi, to po co pytasz? To po prostu nie ma dla mnie sensu, taka wieczna dyplomacja, dopóki szala goryczy się nie przeleje i dopiero wtedy ludzie mogą być szczerzy. Jestem prostym człowiekiem, odpowiadam konkretnie i nie zastanawiam się długo nad tym, co mogę ci powiedzieć. Nie chcę się chwalić, ale jestem całkiem uroczym facetem. Wiem jak rozmawiać z kobietami, co zrobić, by im się przypodobać. Jest to swego rodzaju całkiem przydatny talent, nie będę kłamać. Potrafię być miły, ciepły, umiem też być roztargnionym złym chłopcem z wrażliwą stroną, oczywiście gdy znajduje to odpowiednie uzasadnienie. Większość ludzi nie wie, że jestem naprawdę inteligentny. Wiem o co chodzi w świecie. Mogę nawet dorobić teraz za ciebie matematykę. Szokujące, prawda? Podobało mi się w szkole, lubiłem się uczyć. Co prawda może nie zawsze byłem w porządku w stosunku do nauczycieli, ale myślę, że nie mają mi tego dziś za złe, bo przecież poza sporadycznym wagarowaniem nie stwarzałem większych problemów. Nie radziłem sobie z angielskim, ale czasami i to nadrobiłem, słuchając ulubionej muzyki.
    Kradnę samochody, co jest oczywiście tym, o czym powinienem wspomnieć już na początku tej listy, wiem. To moje główne źródło dochodu, ale dorabiam też jako mechanik, tym razem legalnie, aby zarabiać pieniądze, płacić podatki i wszystkie inne bzdury. I choć spędziłem kilka dni w więzieniu, nie jestem złym chłopcem. Nie mam tatuaży, nie gwałcę, nie zabijam. Po prostu lubię czasem robić głupie rzeczy i wpadać w kłopoty. To niedojrzałe, wiem, ale taka już moja natura. Och, i niekiedy jestem też agresywny. Boże, ta lista robi się coraz bardziej negatywna w miarę pisania jej, serio. Ale wiesz, po prostu czasem trzeba bronić tego, co twoje, bo ktoś zawsze będzie czaił się tuż za rogiem, aby to odebrać. Przez większość czasu jestem naprawdę miłym facetem i mogę znieść wiele, ale kiedy mam zły humor, potrafię rzucić krzesłem. A nawet dwoma. Nie ma wiele rzeczy, które mogłyby mnie uspokoić, gdy stracę panowanie nad sobą. Jednak moja agresja wchodzi w grę tylko wtedy, kiedy jest skonfrontowana z innymi mężczyznami. Jeżeli chodzi o kobiety, nigdy nie podniosę na nią ręki, ani nie odważę się powiedzieć o niej złego słowa. Sądzę, że ludzie, którzy krzywdzą kobiety są słabi i żałośni. Cenię sobie wierność, choć nie wierzę w możliwość zaufania dużej ilości osób. Oczywiście możesz mieć pewność, że będę lojalny wobec ludzi, są dla mnie ważni. Jednak, w zasadzie, myślę, że gdyby zaistniała taka potrzeba, byłbym lojalny dla kogokolwiek, kto tylko potrzebowałby mojej pomocy. Cenię sobie mimo to niezależność. Nie jestem typem osoby, która będzie żebrać o pieniądze albo poprosić o przysługę. Żyję sam dla siebie, jestem samowystarczalny, nie cierpię mieć u kogoś długów. Właściwie myślę, że jedyną osobą, na którą mogę polegać, jestem ja sam. Rozumiesz, większość ludzi tylko patrzy na siebie, bardzo łatwo jest im zostawić cię na poboczu, niż przejmować się twoimi problemami. Wiem, że jestem cyniczny, ale nie chcę liczyć na kogoś zbyt mocno i później tego żałować.
    Doświadczony. Uwierz mi, przeszedłem w życiu przez wiele gówien i jestem już dużym, twardym facetem, który potrafi zdystansować się do wielu spraw. W zasadzie mało jest rzeczy, które mogą spowodować, że będę narzekał. Bo spójrz na mnie, na moją pracę, moje życie: czy tak wygląda gość, który przejmowałby się tym, że nie stać go na kawior albo kran w jego łazience przecieka? Pomijając oczywiście fakt, że naprawa kranu to dla mnie trzy minuty, a na kawior jestem uczulony i nie lubię glonów. Jestem wytrwały, czasem aż za bardzo. Nie zrezygnuję, dopóki nie osiągnę wyznaczonego celu – bez względu na trudność jego realizacji. Ciężko mi też przyznać, że się mylę, gdy się mylę, albo, że potrzebuję pomocy. Będę walczył i udawał twardziela dopóki tylko się da, nawet kiedy mój świat miałby się rozpaść.
    Dlatego też w wolnych chwilach, należąc do Rady Fogball, uganiam się z giwerą za demonami. Rozumiesz, zbyt bardzo lubię tę wioskę, by pozwolić, by panoszyły się w niej jakieś przeklęte demoniska, powiewając beztrosko rogami na prawo i lewo. Fajnie, prawda? Ja też tak sądzę.
    O, i mam jeszcze psa. To znaczy nie jest mój, ale szwenda się koło warsztatu tak często, że właściwie gdybym tylko zechciał powiedzieć „Ten pies jest mój”, śmiało mógłbym to zrobić. Całkiem fajny psiak, gania za swoim ogonem i, gdy nie patrzę, podkrada mi drugie śniadanie.


    Rodzina: Wiesz, właściwie odkąd mój ojciec zmarł, gdy jeszcze byłem bardzo mały, a matka zostawiła mnie tuż po moich szesnastych urodzinach – nie zastanawiałem się nad tym, czy mam rodzinę. Obecnie również nie planuję się nad tym zastanawiać, a tym bardziej zakładać jakąkolwiek inną.

    Historia: Musisz wiedzieć, że urodziłem się w najgorszych okolicznościach. Nie miałem najlepszego startu. Moja matka była alkoholiczką, która nie zadała sobie trudu, aby przestać ćpać i pić podczas ciąży. Przyszedłem więc na świat przedwczesne, mając niedowagę i sądzono, że umrę. Bardzo optymistyczny początek, prawda? Ale spokojnie, przeszedłem kilka operacji, mili panowie z opieki społecznej postawili matkę do pionu aż na pięć szczęśliwych tygodni w czasie których zajmowała się mną niczym rasowa niańka. Wkrótce jednak odwidziało jej się niańczenie rozwydrzonego bachora, którym byłem, co tu czarować, i zaniedbywała mnie jeszcze bardziej, niż kiedykolwiek. Z czasem przywykłem.
    Urodziłem się i wychowałem właśnie tutaj, w Fogbell, w małym odrapanym domku na skraju wioski. Moi rodzice tak naprawdę nigdy nie mieli ambicji do życia i jest to najwyraźniej jedyne – poza wspomnianym domem – co po nich odziedziczyłem. Oboje byli alkoholikami, choć ojca nie pamiętałem, bo zmarł bardzo szybko. Moja matka wciąż chodziła wściekła i miała tendencję do oskarżania mnie o wszelkie swoje niepowodzenia. Nie obchodziło ją, że tego dnia nie ma obiadu, że przyniosłem złą lub dobrą ocenę ze szkoły, właściwie nic ją nie obchodziło. Czasem współczułem jej, że musi mnie wychowywać samotnie, lecz współczucie to trwało dość krótko, raz na jakiś czas. Myślę jednak, że dzięki temu nie mogłem nigdy powiedzieć o sobie, że byłem złym synem. A przynajmniej nie tak złym, za jakiego mnie uważała.
    Pewnego dnia mnie zostawiła. Nawet nie wiem dlaczego, po prostu spakowała torby w jedną noc i zostawiła karteczkę, a potem wyszła. Gdy odeszła byłem bardzo zadowolony i nawet za nią nie zapłakałem. To złe, być szczęśliwym, gdy ktoś odszedł, prawda? Nawet jeśli traktował cię jak gówno od tylu lat.
    A tak poza tym, to moje życie nigdy nie było jakieś szczególnie ciekawe. Co więcej, było bardzo nijakie. To znaczy wiesz, urodziłem się, byłem dzieckiem, byłem nastolatkiem, jestem dorosły. Zatrudniłem się w warsztacie samochodowym u ojca mojego kumpla, gdzie pracuję do dziś. Nie odniosłem żadnego większego sukcesu, nie zakochałem się, nawet nie wyremontowałem domu; w sumie myślę, że nie ma nic gorszego niż przeciętny człowiek. Właściwie jedynym, co udało mi się osiągnąć, to spokojne i szczęśliwe życie. Nie mogę powiedzieć, że nie jestem szczęśliwy. Już wcześniej zaznaczyłem, że nie wymagam od losu wiele. Dach nad głową, bilard, czasem jakaś gonitwa za czymś, za kimś, zwykłe szare dni. Mam tu przyjaciół, mam nawet psa, który co prawda nie jest mój, ale szwenda się niedaleko warsztatu tak często, ze w sumie jakby się uprzeć, to mógłby być mój. Czytam gazety, oglądam telewizję, jem upolowanego wcześniej dzika, nikt nie krzyczy, nikt nie jęczy, raj.

    A, pytasz o Radę Fogbell? No to dwadzieścia lat temu wizytował się u nas niejaki Lucyfer, mając ochotę na wesołą rzeź i ognie piekielne, niestety nieco się przeliczył, bo tak się złożyło, że wszyscy schowaliśmy się tuż pod miastem – w kanałach – gdy Frank dał nam znać dzwonami kościelnymi, że to już czas. (Matka była tego dnia wyjątkowo trzeźwa, cóż za ciekawe zrządzenie losu). No i nas nie znalazł, choć przetrząsnął całe Fogbell wzdłuż i wszerz. Coś tam więc sobie pokrzyczał, coś tam powrzeszczał, podpalił kilka domów, zatupał nogą i się zmył, tak jak każda normalna istota zrobiłaby na jego miejscu, by nie ośmieszać się drugi raz, wiesz. No i jak już odbudowaliśmy miasteczko, to się okazało po jakimś czasie, że siły zła wciąż czuwają - najwyraźniej Lucjusz jest równie uparty, co ja - a ponieważ nie zamierzam znów chować się po kanałach na moim własnym terytorium przed jakimś nawalonym typkiem z rogami, to wziąłem i wstąpiłem do Rady. Tyle.


Inne:

    Przynależność: Fogbell, Rada
    Preferowana krew:* nie dotyczy
    Zawód: mechanik
    Ciekawostki:* od kilku lat nie korzystał z Internetu

    Imię i nazwisko sławy: nie wiem
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes



Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Robert Heartwick   Pią Kwi 01, 2011 7:36 pm

Bardzo oryginalna karta. Te pisane w pierwszej osobie, w formie wywiadu nie często się zdarzają Smile Musiałam to napisać, ale oczywiście bez zawahania akceptuję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Robert Heartwick
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fogbell :: Dział techniczny :: Karty postaci :: Ludzie-
Skocz do: