Fogbell



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sad

Go down 
AutorWiadomość
Emily White

avatar

Wiek : 19
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Sad   Nie Kwi 10, 2011 12:45 am

Robiło się ciemno.
Między drzewami niewielkiego sadu kręciła się młoda, drobna blondynka. W rękach trzymała olbrzymi i niewątpliwie ciężki, pełen jabłek kosz. Co jakiś czas pochylała się, by wrzucić do koszyka kolejny owoc. Rozglądała się przy tym nieznacznie, jakby zastanawiając się, czy w mroku, między drzewami, nie czai się jakaś tajemnicza, poszukująca ofiary istota. Demony były dla Emily tylko zwykłą bajką, legendą, ale te drugie, wampiry... One istniały ponad wszelką wątpliwość! Na domiar złego panienka White znajdowała się w sporym oddaleniu od domu, aktualnie pustego. Rodzice dziewczyny wyjechali w odwiedziny do jakiejś ciotki. Ciesząc się perspektywą samotnie spędzonego wieczoru, Emily wykręciła się, tłumacząc, iż musi zebrac to cholerne jabłka, by nie zgniły. A skoro obiecała, że to zrobi, zrobić to musiała. Dziewczyna ta powiem została wychowana na osobą dotrzymującą obietnic. Nie ważne było to, że serce waliło jej jak szalone i co jakiś czas musiała rozglądać się nerwowo. Spokojnie. Jeszcze tylko okrąży cztery ostatnie drzewa i będzie mogła wracać do domu... A droga do drewnianej chaty White'ów była niestety długa, gdyż gospodarstwo świętej pamięci pani White było tak wielkie i rozległe, że zajmowało znaczną powierzchnię. Być może dlatego znajdowało się na skraju wioski, w pewnym oddaleniu od innych chat. Najbliżej znajdował się dom jakiejś ekscentrycznej historyczki, którą blondynka widywała tylko z daleka oraz jeszcze jakichś dwóch ludzi, z którymi rodzina nie była także szczególnie zaprzyjaźniona. Nic dziwnego. Ojciec tej dziewczyny nie należał do ludzi, których dało się lubić.
Zaczęło się robić zimno. Ubrana jedynie w dżinsy i luźny podkoszulek z krótkimi rekawami blondynka zaczynała marznać. Może faktycznie czas wracać? Nie, nie, nie! To niemożliwe! Rozpoczętą robotę trzeba zakończyć, nie ma innej opcji.
W pewnej chwili, gdy panienka White pochyliła się w celu sięgnięcia po kolejne jabłko, coś zaszeleściło w okolicy... Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach, jednak na szczęście po chwili zza pobliskich krzaków wybiegł biały, duży, niezwykle uroczy piesek dziewczyny. Czująca ulgę drobna istota uśmiechnęła się do zwierzęcia i pogłaskała je po głowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Sad   Nie Kwi 10, 2011 1:39 am

Piesek swoją drogą, aczkolwiek wśród leśnego gąszczu kryła się jeszcze jedna postać –Amber Meadowes, jedna ze słynnych i ku jej udręce, zewsząd rozpoznawalnych sióstr. Bynajmniej nie robiła tego celowo, by chociażby mieć na oku pracująca, młodą dziewczynę bądź, co gorsza, swój obiad z przystawką. Oczywiście sprowadzała ją tu zupełnie inna przyczyna, tak bardzo ludzka, że Emily absolutnie nie miała się czegokolwiek obawiać. Jaka, skoro Amber od chwili narodzin zamieszkuje miasto, nieco oddalone od terenów wiejskich? Lada moment wszystko ulegnie szybkiemu wyjaśnieniu.
Panna Meadowes najwyraźniej czegoś poszukiwała. W jej delikatnej, kobiecej dłoni tkwiła niewielkich rozmiarów latarka promieniująca niesamowicie jaskrawym, bardzo intensywnym światłem. Natomiast nasza główna bohaterka, co rusz, po postawieniu zaledwie kilku niewielkich kroków pochylała się ku ziemi by móc ocenić, w jakim miejscu znajduje się jej jakże cenna zguba, którą ze wszystkich sił pragnie odzyskać. Niestety, z każdą chwilą nadzieja Amber brutalnie malała. Wszak chodziła tak już od godziny i nawet nie miała pewności czy aby na pewno nie przemierza tej trasy po raz kolejny.
Dzisiejszego wieczoru spacerowała po tych właśnie terenach ze swoim chłopakiem, Williamem. Wystarczyła zaledwie chwila nieuwagi i rozkojarzenia, by Amber nie zdołała spostrzec, że coś, co tkwiło na jej szyi każdego dnia zdołało się niewinnie zsunąć i opaść na ziemię pośród wysokich traw. Zważywszy an to, że był to prezent, który darzyła ogromnym sentymentem, po powrocie do domu, kiedy już zorientowała się, że niestety umknął z jej posiadania, powstał pomysł nocnej przechadzki.
Zapewne trwałoby to jeszcze dłuższy czas, gdyby nie spotkała na swej drodze Emily. Doskonale znała jej rodzinę i gdyby ktoś kazał jej wskazać kilka wyróżników państwa White’ów z pewnością byłaby to ogromna pracowitość, religijność oraz… Równie duże uprzedzenie do istot nadprzyrodzonych. Nie wiadomym jest gdzie posiada swój zalążek i z tego, co Amber się orientowała nie zostali skrzywdzeni przez jakiekolwiek wampiry. Tak, więc nie chcąc jej przestraszyć zgasiła swój przyrząd niezbędny każdemu detektywowi i ostrożnie, niespiesznie wyłoniła się zza drzewa.
– Emily? – zapytała z wielką dozą uprzejmości, uśmiechając się do niej ciepło. Już od dawna pragnęła zlikwidować wszelakie przejawy braku sympatii łączące obie rodziny. – Przepraszam, jeśli przeszkodziłam Ci w pracy, ale… Nie widziałaś tutaj przypadkiem naszyjnika z wisiorkiem w kształcie połówki serca? – spojrzała na nią błagalnie mając wielką nadzieję, iż usłyszy twierdzącą odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily White

avatar

Wiek : 19
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Sad   Nie Kwi 10, 2011 5:49 pm

Słysząc znajomy głos, Emily drgnęła gwałtownie. Zimny dreszcz przeszedł jej po plecach, a wielki kosz jabłek upadł na ziemię. Tego się... Nie spodziewała. Nic przecież nie słyszała, nic nie widziała. No tak, wampiry poruszały się przecież z olbrzymią gracją, praktycznie bezszelestnie. Nawet, jeżeli to nie było ich celem.
- Przepraszam - mruknęła, starając się złapac oddech i uspokoić bicie serca. Mimo to, głos jej brzmiał niesamowicie wręcz spokojnie. Można powiedzieć, że brzmiała w nim nutka chłodu. Blondynka zaczęła zbierać jabłka i wrzucać je do koszyka, co jakiś czas zerkajac na stojącą w pobliżu wampirzyce.
- Nic nie widziałam - odparła cicho, kręcąc głową. Była nieco zaskoczona. Czyżby jej rozmówczyni kręciła się po tych terenach, gdy nikogo nie było w domu? Państwu White z pewnością niezbyt by się to spodobało. Bardzo cenili sobie bowiem swoją prywatność, nawet, jeżeli chodziło tylko o ich pola i łąki. Na dodatek, wyjątkowo nie lubili wampirów...
- I nie sądze, żebyś o tej godzinie coś tu znalazła - dodała, przenosząc spojrzenie z jabłka, które własnie znajdowało się w połowie drogi do koszyka, na Amber. Założyła kosmyk włosów za ucho, zastanawiając się, czy wampiry być może widzą w ciemnościach. Co prawda widziała, że panienka Meadowes miała latarkę, ale to przecież za mało, gdy jest tak ciemno... Z drugiej jednak strony, pewnie najlepiej poruszało jej się w ciemnościach. W końcu była pijawką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Sad   Nie Kwi 10, 2011 8:11 pm

Luke wybrał się na krótki spacerek, ale nie wiedział, że zajdzie tak daleko. Błąkał się i błąkał po polach. Wreszcie w oddali zobaczył jakieś chaty. Nie tracąc czasu zwrócił się w tamtym kierunku. Gdy był już dosyć blisko zobaczył dwie osóbki, wystarczająco blisko by słyszeć o czym mowa. A więc jedna z dziewczyn nazywa się Emily, na co wskazał głos dobrze mu znany. Nie siedział już dłużej w ukryciu.
- Kogóż ja widzę.. - podszedł bliżej Amber, mając na widoku także drugą osóbkę. - Coś ostatnio Cię nie widziałem.. - oznajmił. Oderwał po chwili spojrzenie od panny Meadowes i przeniósł go na Emily. Wręcz przeszył ją wzrokiem.
- Smakowicie pachnie. - nie był wcale głodny, po prostu chciał zabawić się jej kosztem. Podchodził powoli coraz bliżej i bliżej niej. Nie wiedział czy Amber wzięła to na poważnie czy nie, sądząc po minie tak. Chodziło mu tylko o wystraszenie dziewczyny, po prostu nie mógł się powstrzymać. Zastanawiał się co zrobi w tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Sad   Nie Kwi 10, 2011 9:09 pm

W tym momencie Amber zrobiło się po prostu przykro. Spojrzawszy na całokształt zachowania Emily łatwo można było wywnioskować, że ta traktuje ją jako książkowy przykład złego wampira - śmiało można by rzec, wygłodniałe Dziecko Nocy, które chadza własnymi, samotnymi ścieżkami w poszukiwaniu swych potencjalnych ofiar ukierunkowane jedynie smakiem i zapachem ciepłej, ludzkiej krwi. Tymczasem najstarsza panna Meadowes niesamowicie odbiegała od owego wzorca. Bez wątpienia była osobą o dobrym sercu, wszystkie przejawy wampirzego żywota przychodziły jej z niewyobrażalnym trudem, a do państwa White’ów odnosiła się z wielkim szacunkiem. Tak, więc, czy istniał jakikolwiek powód, poprzez który Emily mogła darzyć ją taką nieufnością i równie mocno się jej obawiać? Cóż, Amber bez zawahania powiedziałaby nie, lecz Emily najwyraźniej miała na ten temat zupełnie odmienne stanowisko. Szkoda, wielka szkoda.
– Emily? – zapytała, pochylając się ku ziemi, by pomóc rozemocjonowanej dziewczynie pozbierać jabłka, które udało jej się zebrać z owocowych drzew, by chwile później rozrzucić po sadzie. – Nie musisz się mnie obawiać. Nie wyrządzę Ci jakiejkolwiek krzywdy. – starannie wymawiała każde jedno słowo, by w sposób właściwy i dosadny mogły dotrzeć do panienki White. Ujęła w chłodną dłoń czerwony owoc leżący nieopodal i na powrót umiejscowiła go w wiklinowym koszu Emily. – Wiesz, nie powinnaś tak reagować na widok każdego wampira. W ten spo… – nie zdołała dokończyć, ponieważ lada moment zza jej pleców rozległ się męski, niski głos, co spowodowało, że Amber natychmiast uniosła się do pozycji pionowej. Żegnajcie marzenia o ugodzie i zawieszeniu broni pomiędzy obiema Paniami…
–Luke? – zapytała zdziwiona, lecz ten najwyraźniej nie zamierzał bawić się w oficjalne, długie powitania. Od razu, niczym torpeda postanowił przejść do rzeczy. W momencie, kiedy wampir rozpoczął swoja ulubioną zabawę w kotka i myszkę, bo jak inaczej nazwać różnice dzielące te dwie rasy, zirytowana Amber tylko wywróciła oczyma mając nadzieję, że przestanie. Nie przestał.
– Przestań natychmiast. - powiedziała głosem nieznoszącym sprzeciwu, wypranym z jakiejkolwiek sympatii i ciepła, którym zwykł on emanować. Była to taka chwila, w której Amber Meadowes z miłej i potulnej stawała się zdecydowana i niesamowicie pewna siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily White

avatar

Wiek : 19
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Sad   Nie Kwi 10, 2011 9:26 pm

Nie, nie, nie. Emily się Amber nie bała. Nie w ten tradycyjny sposób, by myślała ''ona mnie zabije i zje''. To raczej był typowy przykład reakcji na sytuacje dla zwykłego człowieka zupełnie nienaturalną. Blondwłosa Emily wychowywała się w przedświadczeniu, że ludzie są sami na świecie, a wampiry, zombie, demony i inne dziwadła to tylko wytwór ludzkiej, chorej wyobraźni. Inaczej sprawa miała się z istotami takimi jak Bóg czy Szatan. O istnieniu owych sił wyższych rodzice dziewczyny mówili wielokrotnie, lecz twardo stąpająca po ziemi blondynka także w to nie wierzyła. Nagle jednak znalazła się w mieście, które nauczyło ją, że nic nie jest takie proste i łatwe, jak mogłoby się dotychczas wydawać. Zburzyło to wszelkie poglądy panny White oraz spokój i harmonie, jakie panowały w jej życiu.
- To nie tak - odparła po prostu, wzruszając ramionami. Tylko tyle. Blondynka nie była nigdy szczególnie gadatliwa. Wrzuciła kolejne jabłko do koszyka, gdy... gdy w sadzie pojawił się ktoś jeszcze.
Kolejny wampir.
I tu następował pewien paradoks, bowiem o ile dziewiętnastolatka obawiała się wampiryzmu samego w sobie, chociażby w postaci spokojnej i miłej Amber, to gadki pt. ''będzie fajnie, jak Cię zjem'' nie robiły na niej najmniejszego wrażenia. Przypominały jej tanie horrory, z których niejednokrotnie po prostu się śmiała. Ewentualnie tanie seriale kryminalne, w których dwóch wrogów celowało do siebie przez pół odcinka i groziło temu drugiemu, by w końcu ustąpić. Dla panny White liczyły się czyny i faktyczny stan sytuacji, a nie puste gadki.
Westchnęła ciężko pod nosem, chwytając z ziemii kolejne jabłko i przeniosła spojrzenie na nowoprzybyłego. Spojrzenie całkowicie chłodne, na swój sposób tajemnicze, ale nie wrogie. Możnaby nawet powiedzieć, że w oczach blondwłosej istoty błysnęła iskierka wesołości.
- Robi się tłoczno - mruknęła i zamiast wrzucić owoc do koszyka, rzuciła go... prosto między zeby wampira. Co prawda gdy spojrzała w jego oczy, które nie wyglądały zbyt przyjaźnie, znów poczuła, iż jej serce bije szybciej, aniżeli powinno, jednak stwierdziła, że zachowa spokój. White'ówna rzadko uzewnętrzniała faktyczny stan swoich uczuć i emocji.
- W takim razie smacznego - odparła sucho. - I radzę oglądać inne horrory, te teksty już mi się znudziły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Sad   Nie Kwi 10, 2011 10:02 pm

Bez najmniejszego problemu złapał jabłko lecące ku niemu. Z początku udawał, że nie reaguje na krzyki Amber, ale w pewnej chwili przystanął w miejscu i odwrócił głowę w jej kierunku. Uśmiechnął się, w pewien sposób złośliwie.
- Wiesz, że ładnie wyglądasz jak się złościsz.. - przez chwilę na twarzy miał ten swój uśmieszek. Znów odwrócił głowę w stronę Emily. W rękach przewracał czerwone jabłko. Zdawało by się, że zaraz zaatakuje, ale nie. Tym czasem..
- Spokojnie, nic jej nie zrobię. - po raz kolejny uśmiechnął się. Odrzucił dziewczynie owoc, który wcześniej był rzucony w jego kierunku.
- Możesz już nie być taka spięta.. - kto jak kto, ale wampir potrafi dostrzec takie rzeczy. Maskowanie ich przed nim było zupełnie niepotrzebne. Już miał coś powiedzieć na temat uwag rzuconych w jego kierunku, chociaż się powstrzymał. Teraz postawił na spokojną rozmowę.
- Tak pro po.. Amber co tu robisz? - tym razem przesunął się lekko w bok by mieć obydwie na widoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Sad   Pon Kwi 11, 2011 7:42 pm

Luke z całą pewnością był osobą, która niezmiernie irytowała Amber. Przede wszystkim objawiało się to poprzez jego stosunek do ludzi. Okrutny stosunek! Traktował ich niczym teatralne marionetki, a doskonale zdając sobie sprawę z własnej siły i przewagi skutecznie ją wykorzystywał. Co przerażające, Luke gardził ludzką rasą aż do tego stopnia, że psychicznie znęcanie się nad nią sprawiało mu dziką satysfakcję, czego przykład można było podziwiać tuż przed chwilą. Mimo to musiała go znosić dość często, oczywiście za sprawą wspólnych interesów, choć wszelakie różnice między nimi są wręcz nie do zatarcia.
– Czyżbyś próbował mi powiedzieć, że wyglądam ładnie, gdy tylko się złoszczę? Dziękuję Luke, to naprawdę bardzo miłe z Twojej strony. – skwitowała, kiwnąwszy głową twierdząco, podobnie jak wysoko uniosła jasne brwi. Ostatnie słowa jasnowłosej brzmiały niesamowicie ironicznie, co dało się zauważyć bez nazbyt intensywnego interpretowania.
– Swoją drogą, przestań się uśmiechać w ten sposób! Wiesz, że tego nie lubię. – dodała ewidentnie obrażonym tonem anielskiego głosu. Ku uciesze jasnowłosej Amber, Luke zdołał opanować swe zwierzęce instynkty i począł zachowywać się nieco bardziej przyswoicie aniżeli jeszcze chwilę temu.
– Zgubiłam naszyjnik i chciałam go odnaleźć. – odpowiedziała stosunkowo miło na zadane jej pytanie. – Jednak najwyraźniej nici z moich planów – dobitnie podkreśliła owe zdanie. – Cóż poradzić, kiedy w pobliżu znajduje się napalona pijawka i małomiasteczkowa wersja Buffy, postrachu wampirów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Emily White

avatar

Wiek : 19
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 6

PisanieTemat: Re: Sad   Pon Kwi 11, 2011 9:03 pm

Wampirki sobie słodko dyskutowały, a Emily myślała teraz już tylko i wyłącznie o powrocie do domu. Czuła się co najmniej niekomfortowo na myśl, że stoją obok niej dwie pijawki. I na nic zdały się uspokajajace słowa. To po prostu było w niej. Mogła nad tym panować, mogła tego nie ukazywac, ale nie mogła tego powstrzymać. To byłoby niczym złamanie naturalnych praw rządzących światem i ludzkim umysłem. Blondynka uznała, iż najlepiej będzie, jeżeli znajdzie się już w ciepłym, miłym domu. Być może należałoby mieć te dwie pijawki na oku, poza tym było trochę roboty do dokończenia, ale przecież to można zrobić rano, a teraz jest tak zimno i w ogóle... Mhm, bujac to my, a nie nas. Nie chodziło wcale o niską temperaturę powietrza.
Emily już ruszyła w kierunku domu, nie odzywając się przy tym ani słowem, gdy nagle...
Znów t o uczucie! Ciemność przed oczami, dziwne zmęczenie i osłabienie, ogarniajace całe ciało, senność. Całkowita utrata poczucia rzeczywistości. Nim nadszedł atak, panienka White zdażyła jedynie odstawić kosz na ziemię i oprzec się prawą ręką o pień najbliższego drzewa. Nie, nie, nie teraz! Zdawały się krzyczec wszystkie jej zmysły. Nie teraz, gdy obok stoją dwa wampiry... Wkrótce jednak także reprezentanci tej zupełnie obcej rasy zniknęli jej sprzed oczu. Była tylko ciemność...
Ciało blondynki, nadal opartej o pień drzewa, zaczęło opadać ku ziemi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Sad   Pon Kwi 11, 2011 9:51 pm

Zabawa zabawą, ale nawet on wiedział, iż nie należy narażać się chociażby jednej z sióstr Meadowes. W końcu każde z nich miało ten sam cel, a jeśli sprowadziłby na siebie gniew Amber to i całej trójcy świętej. Po raz kolejny udowodnił sam sobie, że mało kto zna jego zamiary i naturę. Nie specjalnie to go obchodziło, ale dobrze wiedzieć.
- Ależ skąd.. - cała konwersacja przypominała kulturalne obelgi, chociaż nie do tego dążył Luke. Przez pewien moment oderwał się od świata i miał chwilę by pomyśleć nad niektórymi sprawami. Nie trwało to zbyt długo bo w końcu usłyszał odpowiedź na zadane wcześniej Amber pytanie. No proszę naszyjnik.. Luke włożył powoli rękę do kieszeni, a stamtąd wyjął owy przedmiot.
- Chodzi o ten naszyjnik..? - Znalazłem go po drodze. - podszedł bliżej dziewczyny i położył jej go na ręce. No proszę, kolejny raz zaskoczenie, tylko tym razem miłe. Widocznie to był ten przedmiot, którego szukała, co udało się odczytać kolejny raz z twarzy...
No, ale poza nimi była tam jeszcze jedna osoba. Zgrabna, blond włosa dziewczyna o imieniu Emily. W całej rozmowie zostawała pomijana, jakby odtrącana na drugi plan. Dało się zauważyć, że coś było z nią nie tak. Gdy już miała odchodzić, zaczęła się chwiać. Widocznie kręciło jej się w głowie. No i bum.. Już miała upaść, gdy Luke zdołał ją złapać.
- No ładnie.. - sytuacja nie była zbyt przyjemna. - Zemdlała.. - mówiąc to wziął ją na ręce. Najlepszym wyjściem wyłoby położenie jej w domu. Chłopak już chciał udawać, że ją ugryzie, ale się powstrzymał. Patrzył dziwnym, poddenerwowanym wzrokiem na Amber.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Audrey Meadowes
Admin
avatar

Wiek : 18
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Sad   Pią Kwi 15, 2011 11:08 pm

Audrey przyszła razem z Amber po jej zaginiony naszyjnik. Prawdę mówiąc nie chciała tu przychodzić. Średnia panna Meadowes znała Emily White i musiała powiedzieć, że dziewczyna nie darzyła jej zbyt wielką sympatią. W przeciwieństwie do Audrey. Aud była mieszanką genów Avenity i Lucyfera. Nie była ani ujmująco miła i dobra jak matka, ani chamska i arogancka jak ojciec. Była taka... W sam raz. Nie miała nic do Emily, bo przecież dziewczyna nie zrobiła jej nic złego. Z drugiej jednak strony nie będzie się przecież prosić o jej sympatię, no bez przesady. Emily była jej w sumie obojętna, co nie znaczy, że odwiedzała ją z przyjemnością. Audrey nie była osobą, która pchała się tam, gdzie jej nie chciano. Jednak Amber nie dawała jej spokoju przez pół dnia i Aud w końcu musiała się zgodzić, żeby tutaj przyjść. To był pierwszy powód. Drugi - impreza Abbie. Abigail była najmłodszą z sióstr, z którą Audrey miała równie świetny kontakt jak z Amber.
Środkowa panna Meadowes przyszła ze starszą tylko pod jednym warunkiem. Amber pójdzie do Emily po swój naszyjnik, a Audrey zostanie i na nią poczeka. Jednak siostra nie wracała zbyt długo i Aud zaczęła się już trochę niepokoić. Westchnęła więc ciężko i szybkim krokiem weszła do sadu.
- Amber, znalazłaś już swój... - zaczęła ale raptownie urwała. Jej czekoladowe oczy ujrzały właśnie Luke'a Ferro. Tego samego, z którym się spotykała mimo, iż kochała kogoś innego. Tam właściwie to nawet go nie lubiła. No dobra, może trochę. Musiała przyznać, że pociągał ją nie tylko fizycznie. Czasem czuła się winna temu, że zdradza Michaela z Ferro, chociaż przecież nie byli razem, a panna Meadowes nie zdawała sobie sprawy z uczuć, jakie żywi do niej Donovan. Ale wróćmy do sprawy. Otóż Audrey stała na środku sadu i wpatrywała się w Luke'a szeroko otwartymi oczami.
- A co ty tu do cholery robisz? - zapytała ze złością, a kiedy jej wzrok padł na omdlałą blondynkę, którą Ferro trzymał na rękach i złość pojawiła się również w jej czekoladowych oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Sad   Sob Kwi 23, 2011 10:53 am

Luke stał bezczynnie, patrząc na Amber w taki sposób by podsunęła jakiś pomysł. Niestety nie doczekał się propozycji, więc rozejrzał się po okolicy. Jaki pech spotkał w tym momencie Luke'a, który trzymał jeszcze omdlałą Emily. - Niech to szlag! - miał ochotę cisnąć dziewczyną o ziemie, żeby pogruchotał jej się cały kręgosłup. Niestety nie mógł uczynić tego przy siostrach Meadowes, w szczególności przy Audrey. W ich oczach, przynajmniej Amber, na pewno wychodził na kretyna, który zawsze wszystko psuje.. Tak czy siak, położył Emily na trawie i nie zwracał na nią teraz uwagi.
- Ehm.. - średnio wiedział jak wybrnąć z tej niedorzecznej sytuacji. W końcu nic się nie stało, ale jak to powiedzieć. Gdyby zaczął od słów "zaraz Ci wszystko wytłumaczę" to z pewnością dostał by kosza, standard.. Spojrzał na Amber, która przecież widziała wszystko i mogła powiedzieć, iż nic nie zaszło. Jednocześnie mogła nagadać takich bzdur, że Audrey zabiłaby go ze wściekłości. Teraz los Luke'a leżał jakby w jej rękach. Taka jeden głupi moment mógł popsuć wszystko, ale niestety takie bywało życie. Patrząc raz na jedną, raz na drugą z sióstr myślał jak wybrnąć bezpiecznie z niekomfortowej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Re: Sad   Sob Kwi 23, 2011 4:10 pm

Wtem zaczęło dziać się coś złego. Emily, która, nie bacząc na innych zebranych w sadzie, zaczęła podążać własną ścieżką, która zapewne prowadziła do domu państwa White’ów, w pewnym momencie przystanęła z niewiadomego powodu. Odłożyła wiklinowy kosz pełen owoców na ziemię, kurczowo przytrzymując się sędziwego pnia najbliższego z licznych tu drzew. Amber całkowicie wyłączyła się z konwersacji prowadzonej z Luke’em z ogromnym zaniepokojeniem przyglądając się zaistniałej sytuacji. Nie była zmuszona nad wyraz długo oczekiwać na jej rozwiązanie – lada moment jasnowłosa, młoda kobieta poczęła opadać na ziemię. Oczywiście dobre serce najstarszej z sióstr Meadowes nie mogło przejść obok tego obojętnie. Już miała zareagować, przystąpić do cucenia dziewczyny czy innych, radykalnych kroków, kiedy to Luke zdecydował się ją wyprzedzić. Amber nieco, a nawet można by pokusić się o określenie bardzo się zdziwiła, ponieważ jak do tej pory mężczyzna ten nie wyróżniał się szczególnym zamiłowaniem do pomocy ludziom. Amber jednak nigdy w niego nie zwątpiła i wciąż tliła się w niej nadzieja, że może kiedyś choć trochę się zmieni, a znęcanie się nad ludźmi przestanie sprawiać mu tak wiele satysfakcji jak to jest w chwili obecnej.
– Trzeba zabrać ją do domu. Wiem, gdzie mieszka. To dosłownie kilka kroków stąd. – natychmiast podeszła do Luke’a, który trzymał omdlałą dziewczynę na rękach. Ton głosu Amber zdawał się być niebywale podenerwowany – w końcu nie było jej wiadomym czy Emily jest na coś chora, czy też po prostu zemdlała ze strachu, obawy. Sytuacja jednak zaczęła się jeszcze bardziej komplikować, kiedy w sadzie zjawiła się Audrey, która przybyła wraz z Amber w poszukiwaniu zagubionego naszyjnika. Jej młodsza siostra i Luke Ferro w jednym miejscu, to zdecydowanie niesprzyjająca mieszanka wybuchowa, zważywszy na kontakty jakie łączyły tę dwójkę.
– Proszę, nie kłóćcie się. – rozpoczęła niezwykle pokojowo, spoglądając na Audrey jak i zarówno na jej kochanka litościwym wzrokiem. Sama przykucnęła przy Emily i tak delikatnie jak tylko potrafiła poklepała ją po obydwu policzkach, wcześniej jednak obdarzając Luke’a wściekłym spojrzeniem, że tak po prostu ją zostawił. – Audrey, nic złego się nie stało. Luke jedynie pomógł mi w odnalezieniu naszyjnika. Był… Grzeczny? Tak. Nie flirtował z Emily, nie dobierał się do niej. Możesz być spokojna. – incydent, kiedy to Luke rzekomo udawał, iż chce ugryźć Emily puściła mimo uszu i miała wielką nadzieję, że dobrze się spisała tym samym pomagając uniknąć tej dwójce kolejnej awantury. Jak mniemała, właśnie tego obawiała się Audrey, kiedy ujrzała dziewczynę na ręku chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Audrey Meadowes
Admin
avatar

Wiek : 18
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Sad   Sob Kwi 23, 2011 4:47 pm

Tak, Audrey i Luke w jednym miejscu nigdy nie wróży nic dobrego. Od pewnego czasu, kiedy na siebie wpadali tylko potrafili się kłócic. A przecież jeszcze tak niedawno było między nimi inaczej. Mogli normalnie ze sobą porozmawiac, nie wspominając o innych czynnościach życiowych. Teraz nie było na to szans. Można powiedziec, że Audrey trochę tęskniła za tamtymi czasami. Ale tylko trochę. Teraz stała z założonymi rękami na piersiach, falującymi rudymi włosami i wpatrywała się w Ferro wzrokiem rządnym mordu. Uniosła jedną brew do góry, patrząc na chłopaka z lekkim politowaniem.
- Ehm? No tak, zawsze to samo. - powiedziała i odwróciła się do Amber.
- Ależ my się wcale nie kłócimy... - zaczęła, a słysząc dalsze słowa starszej siostry, lekko się zarumieniła.
- Wcale nie chodzi mi o to czy z nią flirtował czy nie. - warknęła nawet nie patrząc na Amber. Chwilę później tego pożałowała. Co się z nią dzieje? Jeszcze nigdy nie odezwała się tak w stosunku do ukochanej siostry. Może to obecnośc Luke'a tak na nią wpłynęła?
- Nie rozumiesz, ja... Nie dbam o to z kim ten kretyn się spotyka albo z kim sypia. Chodziło mi o nią. - powiedziała wskazując ręką na nieprzytomną Emily.
- Amber, sama doskonale wiesz, po co Luke tu przyszedł. Mam rację? - ostatnie słowa skierowała do chłopaka. Miała na myśli oczywiście to, że był głodny. Luke nie korzystał z zapasów miejscowego szpitala, tylko pożywiał się krwią prosto od ludzi. Między innymi właśnie to, tak bardzo drażniło Audrey w jego osobie. Potem podeszła do leżącej na trawie Emily i przyjrzała się jej.
- Amber ma rację, trzeba ją zanieśc do domu. - powiedziała patrząc wymownym wzrokiem na Luke'a.
- Weź ją na ręce i idziemy. Musimy się pospieszyc, bo impreza Abbie chyba wymyka się spod kontroli. - dodała. Miała niejasne przeczucie, że kiedy wrócą do domu, mogą go nie poznac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Sad   Pon Kwi 25, 2011 9:50 am

Luke stał spokojnie i patrzył jak dwie panny Meadowes spoglądają na niego gniewnym wzrokiem. Audrey nigdy nie należała do najbardziej cierpliwych osób. W końcu Amber powiedziała to na co liczył ów skarany. Wampir nie wychylał się przed szereg, słuchał rozmowy jaka toczyła się między nimi. W końcu młodsza, Audrey, powiedziała coś czego można było się spodziewać. Oczywiście, że prawdziwym celem Luke'a było pożywienie się, ale nikt poza nim nie musiał tego wiedzieć. Przewrócił oczyma, jakby było to coś normalnego i nie potrzebnie był z tego powodu karcony. Każdemu należy się coś od życia. No, ale nie mogli tak stać cały dzień. Trzeba było zabrać Emily do domu. Sprawa poniekąd już się rozwiązała, wystarczyło ją tylko zanieść. Oczywiście do tej roli został wypchnięty nie kto inny jak Luke. - A co ja lokaj?! - już miał coś powiedzieć, chociaż w dalszym ciągu "siedział cicho". Było to, jak na niego, dosyć dziwne. Zazwyczaj po rozkazie można się spodziewać pogardy czy odmowy, ale zależy kim był mówca. Audrey należała do tej małej grupy osób, które Luke w miarę możliwości tolerował. Nie zbyt dobrym pomysłem było zjednywanie sobie jej wrogości, zwłaszcza, że tak jak pozostali w Radzie mieli ten sam cel. Łączyło ich coś więcej niż tylko wspólny cel, ale także ognisty romans, który od jakiegoś czasu wygasał. Chociaż tu i teraz było ważniejsze...
Mężczyzna podszedł do Emily i wziął ją na ręce. Wpatrywał się raz w Amber, a raz w Audrey. Czekał, aż jakaś droga zostanie przez nie obrana. Nie miał zamiaru tkwić tu wieczność, w dodatku trochę zgłodniał. Powstrzymywał się od ugryzienia dziewczyny, tylko i wyłącznie przez dwie siostrzyczki Meadowes. Gdyby zrobił to przy nich, oficjalnie mógłby się uważać za byłego członka rady, chociaż w tedy działałby na własną rękę, co nie było złym pomysłem.

No dobra.. Powiedzmy, że na tym zakończymy sytuację. Emily znajdowała się już w swoim domu, a reszta zabrała się do Fogbell. Mam nadzieję, że wszystkim ten układ odpowiada Smile
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sad   

Powrót do góry Go down
 
Sad
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fogbell :: Wioska :: Drewniane chaty :: Dom rodziny White'ów-
Skocz do: