Fogbell



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wejście/wyjście

Go down 
AutorWiadomość
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Wejście/wyjście   Pon Kwi 11, 2011 6:08 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Nie Maj 22, 2011 3:08 pm

Luke po udanym wypadzie na szpital udał się do domu by lekko odsapnąć i pomyśleć o kilku sprawach. Był przepełniony życiodajną energią, jaką daje wampirom krew. Oczywiście byłby głupcem gdyby nie wziął kilku torebek ze sobą w zapasie. Pomysły lepiej wchodzą do głowy na "mokro". Zanim jednak wszedł do domu rozkoszował się bardzo przyjemną pogodą jak dla krwiopijcy. Ciemne, kłębiaste chmury całkowicie przesłaniały niebo. Jedynym punktem zaczepienia jego wzroku mógł być, co jakiś czas wyłaniający się z pod czarnej gęstwiny księżyc. Lekki wiatr przeczesywał lekko jego włosy, tym samym co jakiś czas poruszając nimi. Cóż, pogoda na łowy, chodź Luke był już po jedzeniu. Naprawdę wielka strata. Widocznie to nie był jego dzień. Gdy miał otworzyć drzwi od domu w oddali ujrzał postać, a właściwie jej cień. Zmierzała w jego kierunku znajdując się coraz to bliżej. W końcu na tyle blisko by można było ją rozpoznać. Toż to Audrey Meadowes.. Ostatnie ich spotkanie w domostwie White'ow nie wyglądało najlepiej, tak jak Luke by sobie tego życzył. Jeszcze więcej napiętej atmosfery wzbudził głupi artykuł w gazecie Fogbell Daily. Wredna redaktorka była świadkiem lekkiej sprzeczki, ale teraz należało to pominąć. Mężczyzna oparł się o ścianę budynku i spoglądał na Adurey, a właściwie na jej przepiękne ciało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Audrey Meadowes
Admin
avatar

Wiek : 18
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Nie Maj 22, 2011 9:27 pm

Było ciemno a Audrey postanowiła wybrac się na spacer. Sama. Nie mówiła nikomu dokąd idzie. Nie czuła takiej potrzeby chociaż wiedziała, że kiedy wróci zarówno Beatrice jak i Gabriel będą wściekli. Audrey nie była jeszcze w stanie sama poradzic sobie z demonami. Nic to jej jednak nie obchodziło. Chciała byc sama, a w domu nie mogła.
Po pierwsze w najlepsze trwała impreza jej młodszej siostry Abbie, co wiązało się z ogromnym tłumem w domu Meadowesów oraz z tym, że jakaś napalona para nagle wtargnie do jej pokoju, by wiadomo co tam robic.
Po drugie miała dośc słuchania kolejnej kłótni Amber i Abigail. Zawsze kiedy to robiła było jej strasznie przykro. Przecież siostry nie powinny się tak zachowywac. I co z tego, że obie były podobne do każdego rodzica z osobna? Były siostrami i tak naprawdę tylko one trzy wiedziały, jak to jest nosic ciężar bycia dzieckiem Lucyfera. Dlatego powinny się wspierac. I między innymi dlatego Audrey, jako najbardziej niepodobna do żadnego z rodziców, zawsze starała się jakoś te konflikty ułagodzic. Dzisiaj nie miała na to ochoty.
W końcu po trzecie, ten cholerny artykuł w gazecie o niej i o Luke'u. Że niby ona i on? Pfff! Jeszcze czego. Przecież ona go nawet nie lubiła. W sumie to sama już nie wiedziała jakie uczucia żywi do chłopaka. Wiedziała jedno: łączyło ich coś większego niż tylko zwykły romans. Wszystko dodatkowo komplikowała sytuacja z Michaelem. Audrey naprawdę go kochała, ale Donovan miał bardzo ciężki charakter. Był strasznie porywczy i zbyt impulsywny. Owszem, zawsze był na jej każde zawołanie i zrobił dla niej naprawdę wiele. Nigdy nie mówił jednak o swoich uczuciach, pragnieniach i Audrey czuła się trochę zagubiona. Miała już serdecznie dośc tego milczenia, ale zawsze kiedy chciała z nim porozmawiac nagle brakło jej odwagi. Może to dlatego uciekła w ramiona Ferro?
Tak rozmyślając dotarła do domu Luke'a, o czym zorientowała się dopiero po chwili. Przecież to miejsce nie było celem jej przechadzki! Z drugiej jednak strony, skoro już tu jest, pogada sobie z Lukiem na poważnie. Widząc jego ciemną sylwetkę, rudowłosa poczuła jak mimowolnie jej ciało robi się ciepłe. Patrzyła na niego przez chwilę szeroko otwartymi z zaskoczenia oczami. No naprawdę, nie powinna iśc tak, gdzie nogi same ja poniosą. Po chwili jednak zmrużyła czekoladowe oczy i pewnym, szybkim korkiem podeszła w stronę chłopaka.
- Masz z tym coś wspólnego? - spytała podtykając Luke'owi pod nos mocno zniszczony egzemplarz Fogbell Dialy. Hmm... Wcześniej nawet nie zauważyła, że go wzięła. Nie zastanawiała się nad tym zbyt długo. Wpatrywała się w chłopaka oczami błyszczącymi od wściekłości. Tak, była wściekła. Kiedy tylko przeczytała ten głupi artykuł, aż się w niej gotowało. Na kimś musiała się wyżyc, a że akurat natknęła się na Luke'a... No cóż, Audrey jako środkowe dziecko Lucyfera i Avenity była taką mieszanką ich genów. Po matce potrafiła wpaśc w niezła histerię i rozklejac się z byle powodu. Natomiast po ojcu potrafiła wpaśc w taki gniew, że lepiej jej wtedy w drogę nie wchodzic. Co prawda zdarzało się to rzadko, ale zdarzało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Luke Ferro

avatar

Wiek : 150
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolny
Liczba postów : 28

PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Sro Maj 25, 2011 7:30 pm

Luke miał wiele powiązań z demonami, a to głownie za sprawką ich pana. Gdy Luke miał niespełna trzy lata na własne oczy zobaczył śmierć matki. Jej katem był właśnie Lucyfer, ojciec trzech sióstr Meadowes. Największą uwagę wampira przyciągała oczywiście Audrey, z którą do niedawana miał ognisty romans. Dlaczego do niedawna? Ostatnimi czasy, każde z nich zajmowało się swoimi sprawami. Oboje rzadko się widywali, a jak już to w towarzystwie, które uniemożliwiało przeprowadzenie jakiejkolwiek sensownej rozmowy, bez głupich podtekstów Luke'a. Największą niekorzystną sprawą z jaką się aktualnie spierali to głupi artykuł umieszczony w gazecie Fogbell Daily przez wścibską redaktorkę. Interesowały ją tylko i wyłącznie sprawy innych ludzi. Nie przejmowała się nawet, że rujnuje przy tym czyjeś życie.
W tym momencie Luke strasznie zapatrzał się na doskonałe ciało Adurey. Zerkał z góry na dół, aż w końcu miał ograniczony widok. Mało co nie dostał gazetą po twarzy. Zmrużył lekko oczy i spojrzał na artykuł w niej umieszczony. Miał okazję już go przeczytać przed rozmową z Gabrielem.
-Nie. - odpowiedział stanowczo na pytanie Adurey, która była bardzo zdenerwowana. Przy okazji zabrał z przed twarzy te sterty papieru. Oj pani redaktorka porywa się z motyką na słońce. Skoro myśli, że takie coś zostanie nierozdmuchane to się grubo myli. Bardzo, ale to bardzo rozdrażniła Luke'a. Może nie było tego po nim widać, ale w środku kipiał z wściekłości. Chociaż teraz nie było czego roztrząsać.
- Wejdziesz do środka? - poco mają gadać przed domem skoro można w środku? Proponując to, wampir pomyślał, że tak będzie lepiej. Może się czegoś napiją..na spokojnie..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Audrey Meadowes
Admin
avatar

Wiek : 18
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Wolna
Liczba postów : 48

PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   Czw Maj 26, 2011 2:21 pm

Audrey doskonale wiedziała o powiązaniach Luke'a z demonami. To właśnie jej pierwszej zwierzył się z tego, że Lucyfer zabił mu matkę. Wtedy ich relacje przedstawiały się o niebo lepiej. Wiedzieli, że mogą na sobie polegać i wzajemnie sobie ufali. Tak właściwie to Audrey sama nie wiedziała, dlaczego tak się między nimi popsuło. Miało to raczej związek z jej stosunkiem do wierności wobec Donovana, z którym nawet nie tworzyli pary. Że też w tych sprawach, musiała akurat przypominać matkę. Taka Abbie nie miała tych problemów. Owsze, była razem z Oliverem i kochała go. Co nie przeszkadzało jej romansować z własnym bratem jej chłopaka. Audrey zawsze to dziwiło, ale w końcu Abigail jest najbardziej podobna do Lucyfera. Ale wracając do tematu... Środkowa panna Meadowes także zauważyła, że nie widują się zbyt często sam na sam. Można powiedzieć, że trochę jej brakowało towarzystwa Luke'a. Ale tylko trochę! I tak, ją też wkurzało to wścibskie babsko z gazety. Swoją drogą, skąd ona o nich tyle wie?
Audrey zmrużyła oczy i przyjrzała się chłopakowi. Nie wierzyła mu. Po raz pierwszy, odkąd się znali, nie uwierzyła w jego słowa. Trochę dziwnie się z tym czuła, ale przecież nic nie poradzi na to, co czuje. Jako nieodrodna córka Avenity nie potrafiła ukrywać swoich uczuć, z jednym małym wyjątkiem, więc Luke mógł odczytać z jej twarzy, że mu nie wierzy. Mogło nawet zrobić mu się nieco przykro, ale Audrey nie zwracała na to uwagi.
Kiedy zaproponował jej wejście do środka, przygryzła lekko dolną wargę nie wiedząc co powiedzieć. Nie miała zamiaru tu przychodzić, ani tym bardziej przesiadywać w salonie Luke'a Ferro. Nogi same ją tu przyniosły, bez udziału ich właścicielki.
- Dobra... Ale tylko na chwilę. - odpowiedziała w końcu i czekała aż Luke otworzy drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście/wyjście   

Powrót do góry Go down
 
Wejście/wyjście
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wejście do wnętrza gór
» Sklepik z AGD
» Brama wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fogbell :: Miasto :: Dzielnica mieszkalna :: Willa Luke'a Ferro-
Skocz do: