Fogbell



 
IndeksCalendarFAQSzukajGrupyUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rynek miasta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amber Meadowes

avatar

Wiek : 19
Rasa : Wampir
Przynależność : Rada
Status : Zajęta
Liczba postów : 121

PisanieTemat: Rynek miasta   Sob Mar 19, 2011 2:22 am

Jak przystało na każde miasto posiadające bogatą historię posiada ono i swój własny rynek w jego centralnym punkcie. Jest to miejsce doprawdy urocze - pełne ławeczek, starannej, zadbanej roślinności, z brukowanym podłożem i... Lodami! Tak właśnie. Żadne inne nie są w stanie im dorównać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christina Stege

avatar

Wiek : 37
Rasa : Demon
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Wto Kwi 05, 2011 9:25 pm

Nastał późny wieczór...
Pogoda była stosunkowo przyjemna, jednakże z niewiadomych przyczyn, na ulicach miasta nie było zbyt wielu ludzi. Może to jakaś genialna impreza w okolicy? A może po prostu wyjątkowe lenistwo opanowało ten cudowny naród. W każdym razie, o tej porze częstymi gośćmi ciemnych zaułków Fogbell były istoty, które ludzi jedynie przypominały. Blade, o twardej skórze, szybkie i zwinne. Wampiry, opanowane namiętnością zabijania. Kręcąca się po okolicy Christina Stege miała szczerą nadzieję, iż uda jej się spotkać jedną z tych istot... Jechała motocyklem. Ciemnym, lśniącym. Także i jej strój z pewnością kojarzyć mógł się z motocyklistką - czarna bluzka, skórzana kurtka, dżinsy, długie kozaki na płaskim obcasie. Nie korzystała z kasku, nigdy za czymś takim nie przepadała. Był niewygodny, ograniczał ją w pewien sposób. Poza tym jednym z jej demonicznych przywilejów była przecież nadludzka odporność, więc co mogło jej się stać? Była najzupełniej bezpieczna. Nagle kobieta dostrzegła w pobliżu wysoką sylwetkę o wyjątkowo bladej twarzy. Na jej twarz wpełzł w tej chwili demoniczny, wyjątkowo paskudny uśmieszek. Wampir, szukający swej ofiary. I demon pragnący zabić wampira. To będzie doprawdy nieziemskie przedstawienie! Nawet nie dopuściła do siebie myśli, że to może jakiś człowiek, który unikał słońca jak ognia, wybrał się na wieczorny spacer. Intuicja podpowiadała jej, iż istota, do której zbliża się w zawrotnym tempie, to zwykła, pragnąca krwi, parszywa pijawka, zatem tak też musiało być. Gdy zbliżyła się do ''zwierzyny'' na odpowiednią odległość, bez namysłu zablokowała mężczyźnie drogę, hamując przy tym ostro. Bo to był mężczyzna. Nieziemsko przystojny, z tym charakterystycznym błyskiem w oku. Christina widziała już kiedyś coś takiego. On wcale nie szukał ofiary... on właśnie wracał z uczty!
Kobieta przymknęła lekko powieki i uśmiechając się diabolicznie, zeskoczyła zwinnie z pojazdu, patrząc prosto w zimne oczy krwiopijcy. Jej czarne tęczówki błyszczały niesamowitym, dzikim blaskiem, gdy podeszła do niego, uśmiechając się lekko, sarkastycznie.
- Witaj, kochany. Już po kolacji? Dlaczego mnie nie zaprosiłeś? - zapytała z ironią, unosząc lekko brwi. Jej postawa była iście arogancka, wyglądała, jakby miała wszystko gdzieś. Skrzyżowała ręce na piersiach, bez skrepowania patrząc prosto w oczy swego przyszłego rozmówcy. Pozory jednak mylą. Przez cały czas była bowiem czujna, niczym zwierzę, szykujące się do ataku. Uważnie obserwowała każdy jego ruch, nawet ten najmniejszy.
- Coś mi mówi, że nie nadawałabyś się na kolację. Nie jesteś człowiekiem, nie jesteś też jedną z nas... kim w takim razie jesteś? - zapytał spokojnie. Mimo, iż starał się tego po sobie nie ukazywac, był nieco zaskoczony. Wampir z Fogbell, który nigdy nie spotkał demona? Biedaczek...
- Och, jakiż to banał. Żyjecie na świecie tyle lat i nie potraficie wymyślić lepszych tekstów? - zapytała, przewracając teatralnie oczami. Wampir zaśmiał się.
- Twój o kolacji to też klasyk, kimkolwiek jesteś.
- Skończmy to... - syknęła przez zęby, w mgnieniu oka wyciagając z buta ostry, srebrny sztylet. Wampir oczywiście dostrzegł i to i zareagował tak, jak na wampir przystało, czyli po prostu skoczył na brunetkę z szybkością światła. Był to dla niego wyrok śmierci, gdyż tym samym nadział się na ostrze.
Christina parsknęła śmiechem.
- A to scena niczym z klasycznego dramatu - stwierdziła z ironicznym uśmieszkiem, patrząc na leżącego u jej stóp wampira. Teraz już nie był ani taki silny, ani taki zwinny, a już na pewno nie odporny. Nie czekając dłużej, kobieta wyciągnęła w jego kierunku dłoń, powodując, że zaczął płonąć żywcem. Kiedyś ją to bawiło, delektowała się tym.. teraz była tylko znudzona.
- Kolejny - mruknęła pod nosem, przewracając oczami. - Jeszcze kilku i będe mogła pójść na emeryturę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoya Caelum

avatar

Wiek : 20
Rasa : Anioł
Przynależność : Niebiosa
Status : Wolna
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Wto Kwi 05, 2011 9:53 pm

Całej tej sytuacji przyglądała się drobna postać młodej kobiety. Kiedy wyszła z cienia, ciemność rozjątrzyła blada poświata którą roztaczała.
- Kiedyś mieli większą werwę. - powiedziała podchodząc bliżej tyle, że nie do demona a wampira. W jej oczach było bardzo wiele współczucia i zrozumienia. Przykucnęła przy nim.
Poruszyła niesłyszalnie wargami i wykonała gest, który ukrócił agonię mężczyzny.
Wykonała tajemniczy ruch ręką i zerwał się wiatr, który rozwiał popiół na wszystkie strony świata. Agrestowe oczy przez chwile jeszcze patrzyły w ciemne uliczki po czym zwróciły się na kobiecą postać demona. Od razu było wiadomo, że spotkał się ogień z wodą.
Zoya ubrana była w jasnozieloną sukienkę, niemal przezroczystą w pasie związana złotym sznurkiem. Nogi okute były delikatnymi sandałkami na małym koturenku.


//wiem, że za krótko ale się wyrobię xd
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christina Stege

avatar

Wiek : 37
Rasa : Demon
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Wto Kwi 05, 2011 10:04 pm

Mną się nie przejmuj, to tylko w ramach wstępu. No i i tak kiepsko wyszło.

Gdy Christina wyczuła, że nie jest sama i wcale nie chodzi tu o domniemaną duszyczkę biednego, niewinnego wampira, któr właśnie opuszczał ziemski padół, przeklnęła cicho pod nosem. Co to? Przyjdzie cały kondukt pogrzebowy? A niech ich piekło pochłonie, przecież dopiero co ulice były puste! Były to, rzecz jasna, myśli, a nie słowa kobiety. Na głos podsumowała sytuację jedynie krótkim, aczkolwiek dobitnym ''Niech to szlag''. Po chwili z mroku wyłoniła się delikatna, eteryczna, jaśniejąca dziwnym światłem istota. Brunetka nie potrzebowała swojej genialnej intuicji, by zrozumieć, kim jest jej nowa towarzyszka. Jak wiatr przemknęły przez jej głowę opowieści matki. Anioły... Istnieją naprawdę... Bez tandetnych skrzydeł, ale poza tym niemalże identyczne, jak przedstawia je kultura... Panienka Stege uniosła lekko brwi, nie zamierzając odejść. Co prawda zawsze miała gdzieś religię, którą żarliwie wyznawał jej ojciec, jednak wrodzona ciekawość wygrała.
- Nie będzie kazania? - zapytała cicho, ironicznym tonem, unosząc kąciki ust w lekkim, diabelskim uśmiechu. Nie kpiła jednak, ba, nie miała takiego zamiaru. W tonie jej głosu słychać było autentyczną ciekawość. Bezwiednie przybliżyła się nieco do blondynki, obserwując uwaznie, każdy, nawet najmniejszy jej ruch. Była doprawdy zaintrygowana.
- Nie mów, że go ze sobą zabierzesz - zdziwiła się, zaprotestowała wręcz. Nie, żeby miała jakikolwiek szacunek do istot niebiańskich i uważała, że to nie przystoi. Po prostu nie potrafiła dopuścić do siebie myśli o życiu pozagrobowym wampirów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoya Caelum

avatar

Wiek : 20
Rasa : Anioł
Przynależność : Niebiosa
Status : Wolna
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Wto Kwi 05, 2011 10:20 pm

Jasne brwi podskoczyły nieco na gładkim, jasnym czole a kąciki ust powędrowały w górę.
- Nigdy nie byłam w tym dobra - stwierdziła z wesołością roztrzepanego kociaka. Wydawać się mogło, że pasuje idealnie do roli bogobojnej wysłanniczki niebios równocześnie jednak było w niej coś co kazało się zastanowić przed pochopnych zaszufladkowaniem.
- Dlaczego tak uważasz? - zapytała łagodnym tonem głosu spoglądając w mroczne niebo na którym rozsypane były gwiazdy. - Może się przejdziemy? Nie lubię sterczeć w miejscu. - nie czekając na odpowiedź ruszyła przed siebie, w dół jednej z uliczek rynku. Musiała być bardzo pewna siebie sądząc, że Christina zechce jej towarzyszyć.
Może była świadoma swojej intrygującej osobowości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christina Stege

avatar

Wiek : 37
Rasa : Demon
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 21

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Sro Kwi 06, 2011 10:13 am

Och, ależ oczywiście, że się przejdzie! Co prawda blondynka sama w sobie niezbyt ją interesowała, ale anioły... To mógłby być ciekawy materiał na nową książkę. Rzecz jasna, Christie nie zamierzała opisywac tego, co uda jej się od swej rozmówczyni wyciągnąć. Obiecała sobie bowiem kiedyś, iż nigdy nie użyje wiedzy, którą zdobyła dzięki swoim spotkaniom z innymi światami, by je opisać. Ale może się przecież zainspirowac, poszperać trochę w różnych dawnych księgach, a ich miała mnóstwo i stworzyć coś nowego. Przydałoby się, bowiem od ponad pół roku zarówno zabytkowa maszyna do napisania, jak i komputer stały właściwie nieużywane. To oznaczało jednak dłuższą znajomość z tą panienką.
Znajomość anielicy i demona. Dostrzegająca ironię w praktycznie każdej sytuacji, demoniczna istota parsknęła śmiechem.
Kobieta zerknęła na stojący na poboczu motocykl i stwierdzając, w duchu, iż nic nie może mu się stać, ruszyła swobodnie za blondynką.
- Skoro nie będziesz próbowała nawracać mej zatraconej duszy, dlaczego nie - stwierdziła z przesadnym, przepełnionym sarkazmem dramatyzmem. Christie zawsze uwielbiała ironizować i dramatyzować. Zupełnie, jakby stanowiło to sens jej życia, a ściślej mówiąc - egzystencji.
- Ogień i woda... - mruknęła po chwili milczenia, z ironicznym uśmieszkiem na twarzy. - Niecodzienna sytuacja. Z góry uprzedzam, że nie jestem chrześcijanką, chociaż nie ukrywam, że trochę na ten temat wiem - rzuciła, niby niedbale, ale... Czy to nie była przypadkiem prowokacja do ostrej, otwartej dyskusji? Taaak, Christina Stege uwielbiała dyskutować!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Zoya Caelum

avatar

Wiek : 20
Rasa : Anioł
Przynależność : Niebiosa
Status : Wolna
Liczba postów : 10

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Pią Kwi 08, 2011 6:09 pm

Zoya wolnym krokiem przemierzała ciemną uliczkę i bawiła się złotawym sznureczkiem.
"Żyła" już tyle na tym świecie, że nie wywoływało w niej żadnych emocji spotkanie z demonem czy też rozmowa z nim. Anielica w zależności do charakteru upadłego dostosowywała się i korzystała ze swoim mediatorskich zdolności. Nie zamierzała wygłaszać kazań Christie ani jakkolwiek przeciągać ją na stronę dobra udowadniając, że Bóg to potęga.
- O chrześcijaństwie wiedzą najwięcej Ci którzy nie są chrześcijanami - odpowiedziała spokojnie z resztkami dawnego słowiańskiego akcentu. Uśmiechnęła się do swojej towarzyszki.
- Jakie to uczucie spacerować z aniołem? - zapytała
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrianne Stege

avatar

Wiek : 18
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Nie Kwi 10, 2011 11:53 pm

Adrianne od niepamiętnych czasów, o dziwo, była rannym ptaszkiem. Mimowolnie, jak i wielokrotnie budziła się skoro świt, zwłaszcza wtedy, gdy witały ją intensywne promienie słoneczne zwiastujące nowy dzień. Wtedy to właśnie można było mieć pewność, iż Ade ma wyśmienity humor, w innym przypadku – koszmarny. Niech wszyscy, którzy będą mieli tą przyjemność i spotkają dziś ciemnowłosą radują się z całego serca! Dzisiejszego poranka sytuacja się powtórzyła aczkolwiek miał na to wpływ jeszcze jeden czynnik - nowe miejsce, w którym przyszło jej od niedawna mieszkać. Zbyt twarda poduszka, zbyt zimna kołdra, a to siostra nie ta. Christie, odkąd tylko Ade zjawiła się w Fogbell zachowuje się nieco dziwnie, jak gdyby nastolatka była dla niej największym ciężarem, co okazuje poprzez swoją jakże bogata i barwną mimikę twarzy. Jasnowłosa doszła do wniosku, że skoro tak, proszę bardzo - nie będzie się narzucać tej zołzie. Tak więc postanowiła wyruszyć na wyprawę swojego życia, by zwiedzić tutejszą okolicę, a nie tylko jakieś łąki za oknem…Pf!
Po około trzydziestu minutach ciągłej wędrówki dotarła do samego centrum miasteczka. Cóż, musiała przyznać, że przemawiało ono do niej o wiele intensywniej aniżeli miejsce zamieszkania jej siostry. Ade jako osoba, która wciąż się przeprowadzała i wciąż były to duże miasta, pełne ludzi, hamburgerów i spalin samochodowych w żaden sposób nie potrafiła przywyknąć do obcowania z dziewiczą naturą. Usiadła na jednej z drewnianych ławek, by chwilę odpocząć, po czym z kieszeni spodni wyjęła telefon komórkowy. Leniwie poczęła przeglądać długą listę kontaktów, a kiedy jej błękitnym oczom nie umknął pewien mężczyzna uśmiechnęła się zadziornie, o wiele szybciej i energiczniej wystukując na klawiaturze treść wiadomości tekstowej. Reakcje na co rusz przychodzące odpowiedzi bywały różne, choć zazwyczaj na twarzy Adrianne pojawiała się szczera radość, momentami nawet cichy chichot. Lecz kiedy okazało się, że Melrose i Adaś są tak blisko, a Ona o tym nie wiedziała… Była pewna, że lada moment oszaleje ze szczęścia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adam Morrison

avatar

Wiek : 20
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolny
Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Pią Kwi 15, 2011 10:03 pm

Adrianne była rannym ptaszkiem, za to Adam uwielbiał bardzo długo spać. Nie stanowiło to dla niego żadnego problemu. Wprawdzie jego ukochana kuzynka, Melrose strasznie się na niego przez to wkurzała, ale to tylko Mel. Adaś i tak wiedział, że dziewczyna nic złego mu nie zrobi. W każdym razie, Morrison był straszliwym śpiochem. Niestety dzisiaj musiał wstać bardzo wcześnie. Wczoraj dostał wiadomość od dawno niewidzianej przyjaciółki jego i Mel - Adrienne Stege. To dziwne, ale wprost nie mógł się doczekać kiedy ją wreszcie zobaczy. Nie miał również problemów ze wstaniem. Tak, to było dziwne. Może i Ade była jego przyjaciółką, ale była również jedną z wielu milionów dziewczyn, a dziewczyny były dla Adama akurat jednorazową przygodą. To one zawsze o niego zabiegały. To one podporządkowywały się jego czasowi. A tu proszę, musiał wstać niemal o świcie żeby zobaczyć się z dawno niewidzianą koleżanką. I jeszcze się cieszył! Niby to nic, bo się przyjaźnili, ale... Ale Ade to w końcu dziewczyna, a on traktował dziewczyny tylko i wyłącznie przedmiotowo, niezależnie od tego czy dana dziewczyna była jego przyjaciółką, czy nie. Nie dotyczyło to oczywiście Melrose, która była w końcu jego cioteczna siostrą.
Kiedy tylko wstał z łóżka, umył się i ubrał, poszedł do kuchni, żeby coś zjeść. Na szczęście mieszkał sam, więc nie musiał dłużej słuchać uwag matki na temat swojego niezdrowego odżywiania się. Nie pomyślcie o nim źle. Adaś bardzo kochał matkę, ale jej ciągłe narzekania naprawdę go irytowały. Teraz mógł nałożyć sobie połowę słoika Nutelli na jeden kawałek bułki i nikt mu tego nie wypominał. Po zjedzonym śniadaniu, na które zjadł właśnie bułkę z Nutellą, wyszedł z domu i udał się w stronę rynku. Mieszkał prawie w samym środku miasta, więc nie miał daleko. Szedł z rękami w kieszeniach i cicho pogwizdywał. Młode dziewczyny jak zwykle oglądały się za nim, lecz on nie zwracał na nie uwagi, co w jego przypadku również było nieco dziwne. Rozglądał się za przyjaciółką, aż w końcu ja ujrzał. Siedziała sama na jednej z ławek, a jej długie blond włosy, które zawsze uwielbiał, były w nieładzie, rozwiewane przez wiatr. Morrison podszedł wolno do ławki i stanął za dziewczyną. Uśmiechnął się szeroko do siebie, po czym po cichutku usiadł obok niej.
- Superman przybywa z odsieczą. TA-DA-DA-DAM! - przywitał się z dziewczyną na swój zwykły sposób. Końcową kwestię wykrzyczał i wyrzucił ręce do góry.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrianne Stege

avatar

Wiek : 18
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Pią Kwi 15, 2011 11:14 pm

Adrianne wciąż siedziała na drewnianej ławeczce w niemalże samym centrum spowitego słońcem rynku oczekując aż wielmożny Pan Adaś wreszcie zjawi się w umówionym miejscu spotkania. Spojrzała na wyświetlacz telefonu, który dobitnie wskazywał teraźniejszą godzinę… Proszę, proszę! Dokładnie sześć minut spóźnienia! Nieładnie! Bardzo nieładnie! Brunet ma wielkie szczęście, ponieważ zważywszy na to, że widzą się po raz pierwszy po tak długiej nieobecności Ade w życiu dwójki najbliższych przyjaciół, oszczędzi mu prawienia morałów o tym, że to mężczyzna powinien wyczekiwać na kobietę pół godziny przed spotkaniem oraz wszelakich obraz z tego faktu bezpośrednio wynikających. Wciąż nie wstawała, nie przemieszczała się po najbliższym obszarze, by rozejrzeć się czy nadchodzi. Nie, nie, nie. Niech nieco się wysili i sam ją odnajdzie. Nie przypuszczała, by jakoś szczególnie zmieniła się od ich ostatniego spotkania, a tym samym Adam nie powinien mieć problemów ze zlokalizowaniem Ade. Choć nie, przecież przez jego nastoletnie życie przewinęła się tak liczna gromada kobiet, że mógł kojarzyć Adrianne z czarnowłosą Maggie, która wyjątkowo dobrze prezentowała się w czarnej bieliźnie czy też wyjątkowo nieśmiałą cnotką, Megan. Kto wie. Jednak, mimo wszystko, niech go wszystkie siły tego świata bronią przed tym, by uroczyć Ade opowieściami, że traktuje ją jedynie przedmiotowo, jak kolejny podpunkt na liście przeznaczony na jedną, wspólną noc. Wtedy to jego los stanie się poważnie zagrożony!
Panienka Stege w żaden sposób nie wyczuła obecności przyjaciela, który bezczelnie ukrywał się za jej plecami z tym swoim szarmanckim uśmieszkiem na twarzy. Okrutny! Tak więc jasnowłosa nadal siedziała beztrosko i nieświadomie w myślach już układając tysiące brutalnych przezwisk, którymi będzie mogła go uraczyć. Jednak głównym punktem tego spotkania miało być wyśmiewanie jego, rzekomej, boskości w sprawach łóżkowych , o tak. Na twarzy Adrianne pojawił się iście złośliwy, złowrogi uśmiech, kiedy nagle…. Nie wiadomo jak, skąd, kiedy znalazł się tuż obok. Ade nieco się przestraszyła jego niespodziewanego wejścia jednak lada moment jakiekolwiek obawy ustąpiły miejsca szczerej radości i potężnemu szczęściu.
– Adaś! – pisnęła, całkowicie tracąc panowanie nad swym głosem, a już zwłaszcza jego tonem. Cóż, zapewne słyszała ją znaczna większość ludzi tu przebywających. O, nawet miła Pani z warzywniaka spojrzała w ich stronę, no proszę. Ade nie czekając ani chwili dłużej, bezprecedensowo rzuciła się na jego szyję niczym mała wampirzyca(!). Uścisnęła go najmocniej jak tylko potrafiła, wkładając w to wszystkieee siły zgromadzone w tym drobnym ciałku. Aż dziw, że wyszedł z tego cało! Przy okazji, jak gdyby próba uduszenia nie była wystarczająca, pieszczotliwie zmierzwiła jego ciemne włosy ułożone w idealną fryzurę jak przystało na łamacza niewieścich serc.
– Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo się za Tobą… Za Wami stęskniłam. – natychmiast się poprawiła, po czym jej uścisk nieco zelżał. Odsunęła swą twarz od twarzy chłopaka na kilka centymetrów, wciąż nie spuszczając z niego wzroku, by mogła mu się lepiej przyjrzeć. Wtedy też jeden z kącików ust Adrianne powędrował wysoko ku górze, o ile było to jeszcze możliwe.
– Ubrudziłeś się czekoladą. - roześmiała się subtelnie i jednocześnie wesoło, po czym równie spontanicznie sięgnęła dłonią do owego miejsca na twarzy Adama, by delikatnie ją zetrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adam Morrison

avatar

Wiek : 20
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolny
Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Nie Kwi 17, 2011 12:26 pm

Pffff! 'Wielmożny Pan Adaś'? Czyżbym wyczuwała w tym zwrocie jakąś kpinę? O nie. Ta zniewaga krwi wymaga! Nikomu nie wolno bezkarnie nabijać się z Morrisona. No dobra, oprócz Melrose, ale Mel była samotnym wyjątkiem od reguły. Ade niby też, ale o tym Adaś jeszcze nie wiedział.
Jak wspomniałam wcześniej, Adam traktował dziewczyny przedmiotowo, więc uważał, że nie musi spieszyć się na spotkania. Wprawdzie Adrienne była jego przyjaciółką, jednak mimo to i tak nie widział powodu, by traktować ją inaczej, lepiej.
Owszem, przez jego życie (czy raczej łóżko) przewinęło się wiele dziewczyn, ale nigdy, powtarzam NIGDY, nie zapomniałby jak wygląda Ade. Było to dziwne, bo nie miał pamięci do twarzy, a mimo, iż Adrienne bawiła się z nim w dzieciństwie, nie miał zamiaru traktować jej inaczej.
O Matuchno najsłodsza! Cóż za cieplutkie powitanie. Adaś nie spodziewał się, że Ade przywita go z takim entuzjazmem, ale jednocześnie nie miał nic przeciwko. Sam też mocno się za nią stęsknił, chociaż w życiu się do tego nie przyzna. Jego malutki móżdżek myślał tylko o tym, że właśnie obejmował śliczne, szczupłe ciało młodej kobiety. Adam, ty cepie! O czym ty do cholery jasnej myślisz? To Adrienne Stege, twoja przyjaciółka i najlepsza przyjaciółka twojej kuzynki. Nie wolno ci jej tknąć, rozumiesz?
- Ade, spokojnie. Bo mnie udusisz. - odezwał się. To nie pomogło, ale w sumie nie miał nic przeciwko.
- Ja za tobą też. Znaczy... My za tobą też. - odpowiedział z szerokim bananem na przystojnej twarzy. Kiedy Ade powiedziała, że ubrudził się czekoladą, zrobił strasznie głupią minę, a potem jeszcze głupszą, gdy dziewczyna delikatnie starła z kącików ust ową nieszczęsną czekoladę.
- Dzięki. - powiedział uśmiechając się lekko i zarazem nieco kłopotliwie. Zaraz... Kłopotliwie? Czy nie powinien być uśmiech uwodzicielski? Dotknęła twoich ust, halo! Obudź się człowieku!
- Ade, wyglądasz... Wow, świetnie. - odezwał się, jednocześnie lustrując dziewczynę spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrianne Stege

avatar

Wiek : 18
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolna
Liczba postów : 18

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Czw Kwi 21, 2011 4:53 pm

Najwidoczniej Adasiowi prędko znudziła się postawa wrażliwego, stęsknionego przyjaciela, ponieważ czym prędzej powrócił do swej nowej skorupki, a mianowicie boga seksu i uwodzicielskiego bad boya. Adrianne nie miała bladego pojęcia o tym jak bardzo się zmienił. Melrose nic nie wspominała na owy temat, a Adam w rozmowach, zazwyczaj tych tekstowych, nie dawał tego po sobie poznać w tak zaawansowanym stopniu. Aczkolwiek miała nadzieję, że skoro już tu jest i nie zamierza prędko wyjechać Mel wtajemniczy ją we wszelakie sekrety i sekreciki. Wtedy to Adaś na pewno zostanie zidentyfikowany i wszelakie jego próby zaciągnięcia Ade do łóżka nie ujdą mu płazem!
– Oj, przestań! – zareagowała natychmiast, kiedy Adam zdecydował się pochwalić jej wygląd. Z zaciętym wyrazem na jasnej twarzy wbiła mu palec wskazujący między żebra, choć nie było to nazbyt udane i zapewne mało bolesne, ponieważ po drodze napotkała znaczy opór w postaci mięśni chłopaka. Klatkę piersiową także zdołał sobie wyrzeźbić? Proszę, proszę. Pomyśleć, że jeszcze dziesięć lat temu był chudy niczym najcieńsza gałązka.
– Choć nie, zdecydowanie bardziej wolę Twoje marne komplementy niż targanie za warkocze. – dodała ze szczególnymi jakże wyjątkowym naciskiem na słowo marne, po czym zawadiacko uniosła brwi jak gdyby chciała mu powiedzieć I co Ty na to?. Oczywiście tylko się z nim droczyła, tak jak lubiła to najbardziej.
– Mimo wszystko dziękuję i… Tobie też niczego nie brakuje. – dodała niezwykle poważnie i patetycznie, lecz nie upłynęła chwila, a poczęła się radośnie śmiać.
– Mam nadzieję, że nie mówiłeś Melrose o naszym spotkaniu? – zapytała przejętym głosem i odwróciła się do Adama bokiem jak gdyby mieli omawiać arcy tajemne sprawy osobiste. – Zrobimy jej niespodziankę! – dodała podekscytowana. – Wchodzisz w to? – spojrzała na niego z ukosa podejrzliwym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adam Morrison

avatar

Wiek : 20
Rasa : Człowiek
Przynależność : Brak
Status : Wolny
Liczba postów : 13

PisanieTemat: Re: Rynek miasta   Pią Maj 20, 2011 8:48 pm

Faktycznie. Adaś nie miał zwyczaju informować dziewczyn o swoich zamiarach a i Melrose nie ostrzegła w porę przyjaciółki. Skąd miała wiedzieć, że Ade najpierw będzie wolała zobaczyć się z Adaśkiem? I oczywiście, że Mel we wszystko ją wtajemniczy. W końcu przed przyjaciółmi nie ma się sekretów, prawda? Pytanie czy Adam chce zaciągnąć Ade do łóżka by ją wykorzystać, czy może kierują nim inne pragnienia? W końcu Adrianne była jego przyjaciółką. Znał ją od dzieciństwa i zawsze czuł się za nią odpowiedzialny. Wystarczy wspomnieć dzień, w którym sześcioletnia Ade spadła z huśtawki. Ośmioletni wówczas Adaś szybko do niej podbiegł i z niemal fachową precyzją opatrzył jej krwawiące kolano. Teraz jednak Ade nie była sześcioletnią dziewczynką, ale osiemnastoletnią, młodą kobietą. Nie można się więc Adasiowi dziwić, że ma takie myśli.
- Przykro mi, ale to niemożliwe. - odparł i skrzywił się udając, że dźgnięcie palcem przez dziewczynę go zabolało. Czy Ade naprawdę tak bardzo wątpiła w wygląd i umiejętności Adasia? No to pan Morrison jej pokaże. Nie teraz, bo ludzie się gapią. Później, jeśli oczywiście dane im będzie pobyć sam na sam. W końcu jeśli na horyzoncie ukaże się Melrose, zrobi wszystko żeby jej ukochany kuzyn nie skrzywdził jej najlepszej i jedynej przyjaciółki.
- Marne? Ona wcale nie były marne, moja droga. Ty po prostu nie potrafisz ich docenić. A skoro tak, to ode mnie już ich nie usłyszysz. - odparła i założył ręce na piersiach. A kiedy usłyszał od dziewczyny komplement, natychmiast na twarzy pojawił mu się szeroki uśmiech, a sam Morrisonek zaczął prężyć swoja muskuły.
- Imponujące, nie? - odezwał się i co jakiś czas zerkał w stronę Ade, po czym usiadł tak jak ona.
- Oczywiście, że nie. Masz jakiś konkretny plan? - spytał również patrząc na dziewczynę z ukosa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek miasta   

Powrót do góry Go down
 
Rynek miasta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Brama do północnej części miasta
» Ruiny miasta - "Limbo".

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Fogbell :: Miasto :: Centrum miasta-
Skocz do: